fbpx
was successfully added to your cart.

Koszyk

Rwanda to przepiękny, afrykański kraj, gdzie można zobaczyć niezwykłe parki narodowe, z wulkanami, zagrożonymi wymarciem gorylami górskimi, wodospadami czy dziewiczym lasem deszczowym. Samo państwo jednak widziało jedną z najstraszniejszych zbrodni ludobójstwa w historii świata, w której w ciągu 100 dni zginęło nawet milion osób, a niezliczone rzesze kobiet zostało zgwałconych. Jak doszło do tych zajść, jaki miały przebieg oraz jak Rwanda odbudowuje się i leczy rany po tragedii sprzed blisko 30 lat?

Rwanda

Źródło: https://rwandamission.ch/history/

Dlaczego do tego doszło?

Ludobójstwo z 1994 roku wydarzyło się błyskawicznie i praktycznie z dnia na dzień, ale jego genezy należy poszukiwać znacznie wcześniej. Napięcia pomiędzy dominującymi liczebnościowo Hutu a Tutsi, drugą co do wielkości grupą etniczną w kraju, narastały latami.

Konkurowanie ze sobą obu plemion miało na terenach Rwandy długą historię. Do XVIII wieku była ona podzielone na kilka królestw, z których najpotężniejszym rządzili Tutsi. Wraz z jego ekspansją doprowadziło to do sytuacji, w której Hutu pełnili funkcję służebną wobec silniejszego plemienia.

Wraz z kolonizacją, początkowo niemiecką a po pierwszej wojnie światowej belgijską, problem jedynie narastał. Kolonizatorzy wyraźnie faworyzowali Tutsi, częściej wybierając ich na stanowiska kierownicze, co zwiększało napięcia etniczne. Ponadto Belgowie wprowadzili karty identyfikacyjne wyraźnie określające przynależność do danego plemienia, które stały się narzędziem do dyskryminacji.

Z materiałów Muzeum Ludobójstwa w Kigali

http://www.preventgenocide.org/edu/pastgenocides/rwanda/indangamuntu.htm

W czasie wojny o niepodległość (którą Rwanda uzyskała 1962), obie grupy pragnęły zdobyć władzę nad krajem, co ostatecznie udało się Hutu. Ci jednak wykreowali Tutsi jako najpoważniejsze zagrożenie dla Rwandy, a sam konflikt zaowocował wieloma ofiarami wśród członków mniej liczebnego plemienia. W związku z nastrojami społecznymi, od połowy lat 60. z Rwandy uciekło do sąsiednich krajów ponad 400 tysięcy Tutsi.

Wydarzenia te, a także propaganda rządu wzmocniły podziały w kraju i stały się podwaliną dla późniejszego ludobójstwa. Co więcej, w 1990 r. rebelianci Tutsi, znani jako Rwandyjski Front Patriotyczny najechali Rwandę, co wywołało trzyletnią wojnę domową.

Konflikt dał rządowi okazję do wzmocnienia przekazu o Tutsi jako niebezpieczeństwu dla kraju. Zaczęto też i budować struktury młodych ekstremistów szczerze nienawidzących konkurencyjnego plemienia. Dalsze zaostrzenie sytuacji wydawało się nieuniknione.

Foto: Jean-marc Bouju/AP, FILE, https://abcnews.go.com/US/rwanda-genocide-remembered-25-years/story?id=62140174

Przebieg zdarzeń

Bezpośrednim zapalnikiem dla rozpoczęcia się zorganizowanego ludobójstwa w Rwandzie było zestrzelenie samolotu przewożącego prezydenta tego kraju Habyarimanę oraz prezydenta Burundi Ntaryamirę. Oskarżeni zostali o to Tutsi, którzy z kolei obwiniali sam rząd państwa. Niezależnie od tego, jak było naprawdę (co do dzisiaj nie zostało wyjaśnione), wydarzenie to stało się zielonym światłem dla rzezi.

W Kigali akcję odwetu na Tutsi rozpoczęła straż prezydencka. Przygotowane do niej były już bojówki złożone z młodzieży i kryminalistów liczące aż 30 000 ludzi. Ponadto wcześniej zostało zakupionych kilkaset tysięcy maczet, które zostały rozdane chłopom pod pretekstem pomocy w pracach rolniczych, co dowodzi, że ludobójstwo zostało doskonale przygotowane.

Reżym Rwandy dodatkowo zachęcał Hutu do mordowania sąsiadów, oferując im pieniądze czy żywność oraz obiecując możliwość zawłaszczenia ziemi Tutsi. Wszystko to doprowadziło do masakry, w której podczas 100 dni w niezwykle okrutny sposób, głównie maczetami, zostało zgładzonych między 800 000 do miliona członków prześladowanego plemienia.

Ten czas to także olbrzymia tragedia niezliczonych kobiet i dziewcząt (a nawet dziewczynek), które były na masową skalę gwałcone. Odbywało się to także w imię „przykazań Hutu”, z których jedno głosiło, że każda kobieta Tutsi pracuje tylko dla interesów swojego ludu.


10 przykazań Hutu
1. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że kobieta Tutsi, gdziekolwiek jest, pracuje dla interesów ludu Tutsi. Dlatego będzie uznany za zdrajcę każdy Hutu, który: a) poślubia kobietę Tutsi; b) przyjaźni się z kobietą Tutsi; c) zatrudnia kobietę Tutsi jako sekretarkę lub konkubinę.
2. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że nasze córki Hutu są właściwsze i bardziej sumienne w zadaniach kobiety, żony i matki rodziny. Czyż nie są one piękne i szczere?
3. Kobiety Hutu, bądźcie czujne i starajcie się przeciągnąć swoich mężów, braci i synów na właściwą drogę.
4. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że każdy Tutsi jest nieuczciwy w interesach. Jego jedynym celem jest władza dla jego ludu. Dlatego będzie uznany za zdrajcę każdy Hutu, który: a) zakłada spółkę z Tutsi; b) inwestuje swoje albo rządowe pieniądze w przedsięwzięcie Tutsi; c) pożycza pieniądze Tutsi albo pożycza od niego; d) sprzyja Tutsi w interesach.
5. Wszystkie strategiczne pozycje, polityczne, administracyjne, ekonomiczne, wojskowe i policyjne powinny być w rękach Hutu.
6. Sektor edukacyjny musi być w większości Hutu.
7. Armia Rwandy powinna składać się wyłącznie z Hutu.
8. Hutu nie powinien dłużej litować się nad Tutsi.
9. Hutu, gdziekolwiek są, muszą działać zjednoczeni i solidarni, i mieć na uwadze losy ich braci Hutu.
10. Rewolucja Społeczna roku 1959, Referendum roku 1961 i Ideologia Hutu muszą być nauczane wszystkim Hutu na każdym poziomie. Każdy Hutu musi głosić wszędzie tę wiedzę.


Zakazane zatem było przyjaźnienie się czy poślubianie Tutsi i zostały one sprowadzone do kategorii podludzi. A wraz z dehumanizacją pojawiło się przyzwolenie na okrutne gwałty, w wyniku których wiele kobiet straciło życie, a inne zostały naznaczone strasznymi traumami psychicznymi.

Jedną z głównych ról w ludobójstwie odegrała nienawistna propaganda reżymu, w której celowało radio RTML, określające Tutsi jako „karaluchy” i stosujące manipulacyjne metody prania mózgów nawołując do zbrodni. Jest to jeden z wielu przykładów w historii, w jaki sposób media są w stanie tworzyć podziały i rozbudzać konflikty.

ludobójstwo w Rwandzie - żarty propagandy

– Jestem chory..
– Chory?
– Na TUTSI! TUTSI!

Sytuację tamtych dni sugestywnie przedstawia film Czasem w kwietniu, opowiadający historię dwóch braci, z których jeden prowadził audycje w RTLM, a drugi był prześladowany jako nieprawomyślny Hutu. Obejrzeć możecie także nagradzany Hotel Ruanda czy Niedzielę w Kigali, które oddają ogrom tragedii ludobójstwa.

Społeczność międzynarodowa w czasie ludobójstwa

Niestety Tutsi w Rwandzie nie mogli liczyć na pomoc spoza kraju. W niektórych przypadkach było nawet przeciwnie. Wyposażenie Hutu w broń palną w dużej mierze pochodziło z Zachodu. Sprzedawała im ją m.in. brytyjska firma Mil-Tec Corporation oraz Francja czy Izrael. Społeczność międzynarodowa dopuściła się za to czegoś, co można by, nie przesadzając, określić mianem zbrodni zaniechania.

Amerykańscy dyplomaci, mający duży wpływ na decyzje ONZ, odmawiali określania sytuacji w Rwandzie jako ludobójstwa, gdyż wymagałoby to bezpośredniej interwencji, mimo że doskonale wiedzieli, co się dzieje w tym kraju. Ponadto Amerykanie byli zwolennikami wycofania z Rwandy misji ONZ, która i tak decyzją organizacji była znacznie okrojona.

Ludobójstwo w Rwandzie

http://www.anarkismo.net/attachments/apr2010/haitiearthquakeunholdsbackhungrycrowdatpalacepapbyafpgettyimages.jpg

Ostatecznie w kraju pozostało tylko 250 błękitnych hełmów, chociaż bez wątpienia ich większa obecność mogłaby ocalić wielu cywili. Wina leży jednak nie tylko po stronie Amerykanów. Również Rosja, Francja i Chiny sprzeciwiały się interwencji. Ostatecznie w czasie masakry większość dyplomatów Zachodu opuściła swoje placówki. Tutsi pomagali jedynie Lekarze bez Granic .

Ludobójstwo w Rwandzie a Kościół Katolicki

Kościół Katolicki w Rwandzie dopuścił się jednak więcej nie tylko grzechu zaniechania. Wielu księży było winnych współudziału w masakrze, podżegając do zbrodni, a nawet w niej uczestnicząc.

W kościołach, szkołach czy innych katolickich budynkach publicznych zostało zamordowanych tysiące Tutsi, którzy próbowali się w nich schronić. Duchowni bez skrupułów wpuszczali tam uzbrojonych Hutu, którzy masakrowali bezbronnych ludzi. W wielu miejscach do dziś zalegają ich ciała.

https://www.voanews.com/europe/macron-calls-probe-french-role-rwanda-genocide

Foto: https://www.voanews.com/europe/macron-calls-probe-french-role-rwanda-genocide (AP Photo/Ben Curtis)

Rwanda Memorial

Źródło: https://www.explorerwandatours.com/attractions/nyamata-memorial-site.html

Jedną z osób ocalałych z masakry w kościele był mój przewodnik podczas pierwszej wizyty w Rwandzie. Udało mu się przeżyć tylko dlatego, że został przykryty ciałami rodziców i sąsiadów. Z kościoła wyszedł przerażony po kilku dniach przebywaniu w takich koszmarnych warunkach. Później zaopiekowały nim się inne dzieci.

Za bierność w trakcie masakry oskarżani są także polscy księża, w tym biskup Henryk Hoser, wtedy misjonarz w Kigali. Opisuje tę sytuację m.in. Wojciech Tochman w reportażu “Dzisiaj narysujemy śmierć”, twierdząc, że biskup był częścią rwandyjskiego establishmentu, doskonale znając winnych masakry.

Sam Watykan nie zrobił także nic, by powstrzymać ludobójstwo, np. kierując pojednawczy przekaz do wiernych, ale także nie przyjmował później do wiadomości, że w Rwandzie dokonało się ludobójstwo Tutsi. Nazywał te dni czasem „podwójnego ludobójstwa”, twierdząc, że ginęli tam zarówno Tutsi jak i Hutu, a biskup Hoser twierdzi do dzisiaj, że masakra była częścią wojny domowej.

Co więcej, Kościół umożliwiał ewakuację z Rwandy wielu duchownych oskarżanych o udział w ludobójstwie, zapewniając im bezpieczny azyl w parafiach poza granicami kraju. Mimo to niektórych księży biorących udział w mordach udało się skazać wyrokami Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy.

Rwanda wciąż leczy rany

Masakrę zakończyły siły złożonej z Tutsi armii Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego (z pomocą posiłków pochodzących m.in. Burundi). Nie sprawiło to jednak, że przemoc całkiem ustała, ponieważ miał miejsce odwet na Hutu za popełnione zbrodnie. Nie przyjął on jednak skali ludobójstwa.

Obecnie Rwanda jest krajem, który prosperuje coraz lepiej. Nazywana bywa nawet „Singapurem Afryki”, a jej gospodarka rozwija się w wyjątkowo szybkim tempie. Przyczyniło się do tego tworzenie specjalnych stref ekonomicznych, postawienie na technologię oraz sprawna administracja.

Podnosi na duchu także fakt, że w Rwandzie, tak silnie naznaczonej cierpieniem kobiet, stanowią one obecnie aż 50% składu parlamentu (co jest wynikiem niespotykanym w skali świata). Nie zawsze przekłada się to na pozycję kobiet w społeczeństwie, wynikającą z ugruntowanej przez wieki obyczajowości, ale ważne jest, że mogą mieć tak duży wpływ na stanowienie prawa.

Mimo widocznej poprawy bytu, społeczeństwo Rwandy wciąż leczy rany po ludobójstwie. Zdarzają się jednak przykłady pojednania, a nawet jednostkowych przyjaźni pomiędzy oprawcami Hutu a Tutsi, którzy przetrwali ludobójstwo.

Ludobójstwo w Rwandzie

Źródło: https://www.npr.org/sections/thetwo-way/2018/04/26/606105347/mass-graves-discovered-24-years-after-rwandan-genocide?t=1609342108074 Eric Murinzi/AP

Służą temu tzw. wioski pojednania, zamieszkiwane przez ocalonych z ludobójstwa i skazanych morderców, którzy publicznie poprosili o przebaczenie za swoje zbrodnie. Zakłada je zarówno rząd jak i chrześcijańska organizacja Prison Fellowship Rwanda.

Dla przedstawicieli młodego pokolenia ludobójstwo jest już historią, której nie znają z własnych doświadczeń. Mimo to także przeżywają traumę, dowiadując się o wydarzeniach z 1994 roku poprzez oficjalne ceremonie, filmy dokumentalne czy przekazy świadków wydarzeń. Niektóre badania pokazują ponadto, że zaburzenia traumatyczne mogą być przenoszone z rodziców na dzieci genetycznie.

Dlatego też Rwanda, chociaż wydaje się, że ludobójstwo jest tam odległą przeszłością, długo jeszcze będzie naznaczona tym przerażającym doświadczeniem. A nam powinno ono przypominać, że podziały i nienawiść, nieraz umiejętnie podsycane przez polityków, mogą sprawić, że sąsiad zwróci się przeciwko sąsiadowi. Czasem gdy bomba jest uzbrojona a ładunek odpowiednio silny i dokładany latami, wystarczy zapalnik, by rozlała się fala przemocy.

Muzeum Ludobójstwa w Kigali

O tragerii nie da się zapomnieć. Jest lekcją nie tylko dla Rwandy ale i całego świata. W stolicy kraju Kigali powstał Genocide Memorial Museum (Muzeum Pamięci Ludobójstwa) – gigantyczny grobowiec oraz prezentacja hostorii Rwandy i świata oparta na dokumentach, obok tórych nie można przejśc obojętnie i nie wyjdzie się obojętnym po odwiedzeniu obiektu. W mojej ocenie to obowiązkowy punkt programu zwiedzania stolicy i kraju, chociaż daleki jest od powszechnie rozumianej rozrywki. Muzeum Ludobujstwa w Rwandzie KigaliMuzeum Ludobujstwa w Rwandzie Kigali

Muzeum składa się z trzech stałych wystaw. Pierwsza bardzo szeroko przedstawia początki przebieg kwietniowych tragicznych zdarzeń. Do tego celu wykorzystano znalezione przedmioty (narzędzia zbrodni jak maczugi z gwiździami czy maczety), filmy z rozmowami z naocznymi świadkami (ofiary oraz oprawcy) i zdjęciami, często niewyobrażalnie brutalnymi. Każdy eksponat opatrzy jest opisem przybliżającym obraz tamtych czasów. Puste ściany zostały opatrzone chronologicznym opisem wydarzeń.

Druga stała ekspozycja to przykłady innych ludobujstw na przestrzeni dziejów: wśród Indian, w Kambodży, Armenii i holokaust Żydów na terenie Polski.

Ostatnia stała wystawa zrbiła na mnie ogromne wrażenie. W niewielkim pokoiku podwieszono wydrukowane w wielkim formacie czarno-białe zdjęcia dzieci w różym wieku, od kilku do kilkunastu lat. Wystrojone w odświętne ubrania, w towarzystwie rodzeństwa czy ulubionej zabawki. Na części fotografi zatrzymano urywek dnia codziennego pełnego radości i uśmiechu. I tu kończy się sielanka. Każde zdjęcie jest opatrzone opisem: imieniem, wiekiem, ulubionym napojem malucha, imieniem ukochanej osoby i… sposobem zadanej jej śmierci: roztrzaskanie głowy o drzewo, poćwiartowanie, wrzucenie do latryny. Ta jedna, ostatnia linijka każdej tabliczki potrafi uzmysłowić, że oprawcy dotknęli najgłębszych podziemi brutalizmu, na jaki człowiek może dotrzeć. Z ostatniej sali wychodzi się z mokrymi oczami. Dzieci Muzeum w Kigali - Szpilki w plecakuDzieci Muzeum w Kigali - Szpilki w plecakuDzieci Muzeum w Kigali - Szpilki w plecaku

Po wizycie w muzeum warto przejść się po terenie okalającym budynek. Znajduje się tam ogród z symbolicznymi punktami, gdzie można przysiąść i zastanowić się nad przejrzanymi dokumentami. Znaczącą część przestrzeni zajmują grobowce. Od 2001 roku zostało tu pochowanych ponad 250 tysięcy osob. Część ciał udało się zidentyfikować a nazwiska zapisać na długiej ścianie. Spoglądając na nią nie trudno wywnioskować, że zgładzone zostały całe rodziny liczące nawet kilkunastu członków.Kigali tablica pamięci z nazwiskami ofiar ludobójstwa - Szpilki w plecaku

Zainteresował Ciebie temat?

O ludobójstwie w Rwandzie powstało wiele interesujących prac oraz filmów. Zachęcam Ciebie do przeczytania wspomnianej wcześniej książki Wojciecha Tochmana “Dzisiaj narysujemy śmierć” a także

  • Sezon maczet, Jean Hatzfald
  • Strategia antylopy, Jean Hatzfald
  • Nagość życia, Jean Hatzfald
  • Zwykły człowiek Paul Rusesabagina (Opowieść, która zaispirowała twórców filmu Hotel Ruanda)

Jeśli wolisz filmy to warto zwrócić uwagę na:

  • Hotel Ruanda
  • Sprzelając do psów
  • Czasem w kwietniu
  • Podać rękę diabłu
  • My Neighbour, my Killer

ZERKNIJ TAKŻE DO WSPISU: Literatura podróżnicza oraz Książki o Afryce, które musisz przeczytać


Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂

Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku