AfrykaUganda

Street food w Ugandzie

Street food w Ugandzie jest jednym z tych, który obowiązkowo trzeba spróbować! Kolorowe ulice miast i wsi pełne owoców, warzyw oraz zabieganych handlarzy z koszami zawierającymi kąski lokalnej kuchni to smaki ulicy. Część z nich przygotowywana jest w zaciszu domowej kuchni, inne prosto z ognia podawane głodnemu klientowi. Co oferuje steet food w Ugandzie?

Świeże owoce – kupuj wszędzie, w każdych ilościach i smakuj ile się da!

Chyba nie muszę nikomu mówić, że owoce tropikalne i cytrusy w Polsce nie rosną (co najwyżej docierają do Polski zielone i „dochodzą do siebie” w dojrzewalniach). Ich smak w kraju oryginalnego pochodzenia a kupowane w naszch marketach to dwa różne światy. Dlatego obowiązkowo należy zatrzymywać się na przydrożnych bazarach i próbować wszystkiego, co oferują lokalni gospodarze: mango, ananasów, awokado, bananów dużych i tych słodziutkich małych, pomarańczy różnej maści, marakui, arbuzów i wielu innych. te tutejsze to istne niebo w gębie!

Dzięki takim spontanicznym przystankom poznałam wiele zadziwiających owoców na Sri Lance [LINK]

Samosa – szybka przekąska o poranku

Dzień w każdym kraju afrykańskim zaczyna się bardzo wcześnie a ruch na ulicach to zagadka nie do rozwikłania. Każdy pędzi w swoją stronę łapiąc w rękę szybkie śniadanie. Zazwyczaj jest to samosa czyli cienkie ciasto zawijane w formę trójkącika, faszerowane warzywami i smażone na oleju. Do tego dania nie trzeba nikogo namawiać, ponieważ wygląda smakowicie i jest naprawdę bardzo smaczne. Zaspokaja pierwszy poranny głód i wypełnia przerwy podczas pracowitego dnia. Ja za samosą PRZEPADAM! (1,30 PLN za dużą jedną porcję)samosa

Senene

O senene pisałam już w tekście o najdziwniejszym jedzeniu. To świerszcze, którym obrywa się skrzydełka i nóżki i smaży na głębokim oleju. Miejscowi zajadają się nimi w grudniu i styczniu, kiedy masowo łapie się je w specjalnie do tego przygotowanych konstrukcjach: na kijach rozwiesza się żarówki o ostrym świetle i otacza jasną blachą falistą tworząc coś na kształt wysokiego płotka. Świerszcze wieczorami lgną do światła a miejscowi z blachy zgarniają je do wora.senene
Po ugandyjskich drogach porusza się cała masa pickupów z górami worów wypełnionymi tymi owadami, które transportowane są w inne rejony kraju, ale także za granicę, w tym do Ruandy, Konga, Kenii czy Tanzanii.

Jak smakuje senene? Jak chips!

Platan na wiele sposobów

Platan czyli zielony banan, którego używa się jako „wypełniacz do dań”. Czasem dla swoich potrzeb nazywam go afrykańskim odpowiednikiem ziemniaka, bo i podobnie się go stosuje. Można z robić z niego puree czyli matoke (ulubione danie Ugandyjczyków), pokroić i zrobić frytki albo wygrillować w całości. Miałam możliwość spróbowania w każdej formie, ale chyba grillowany smakował mi najbardziej. (2 duże grillowane banany kosztowały 2 PLN)grillowany platan

Cuda na kiju – szaszłyki w wołowych wątróbek i drobiowych żołądków

W Ugandzie odważyłam się także spróbować sprzedawanych na ulicy szaszłyków. Wśród nich były wołowe wątróbki i drobiowe żołądki. Te pierwsze były chyba za długo na ogniu ale zjadliwe, czego nie mogę powiedzieć o pierwszych, których nie dało się zdjąć z patyka. Oba szaszłyki nazwałabym raczej degustacją lokalnej kuchni, która daleka była od najedzenia. (koszt jednego kijka to 1 PLN)drobiowe żołądki

Czy street food w Ugandzie jest bezpieczny?

TAK, pod warunkiem, że zachowa się kilka zasad:
1. Kupuj owoce, które maja skórkę i nie wymagają mycia. One na pewno będą bezpieczne. Jeśli jednak musisz je myć (np. awokado czy mango) zrób to wodą butelkowaną.
2. Jeśli owoce wymagają krojenia (np. ananas czy trzcina cukrowa) miej pewność, że używany nóż jest czysty.
3. Jeśli decydujesz się na dania z ulicznego menu, poproś o porcje zdjęte prosto z rusztu czy oleju.
4. Zastanów się, czy używany olej nie śmierdzi, nie jest stary albo przepalony.
5. Kupuj u tych ludzi, którzy mają dużo klientów (prędzej zatrujesz się w drogiej, luksusowej restauracji niż na straganie na ulicy, gdzie codziennie kupowane są świeże składniki).


JESZ STREET FOOD W PODRÓŻY? NAPISZ, CO CIEKAWEGO PROBOWAŁAŚ/EŚ?


Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂

Wiem, ja też nie lubię check boxów, ale muszę działać zgodnie z prawem. Obiecuję nie wysyłać spamu, tylko treści najbardziej interesujące. Dzięki newsletterowi masz dostęp do unikalnych treści oraz prouktów a także o wszystkim dowiesz się w pierwszej kolejności. Pamiętaj, zawsze możesz wycofać swoje zgody.
Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku