AfrykaEtiopiaNiezbędnikPorady

Historia najsłynniejszej czarnej mikstury – kawa etiopska

By 22 grudnia 2019 No Comments

Jak kawa to dla mnie tylko etiopska! Kilka dni temu wróciłam z dwutygodniowej podróży po kraju, z którego wywodzi się kawa. Kto chociaż raz jej próbował, żadnej innej nie będzie chciał już pić! Dlatego ja wracam plecakiem pełnym ziaren kawy, które będą mi w domu przypominały afrykańską podróż.

Opowiastka o pasterzu, który odkrywa właściwości pewnych czerwonych ziarenek.

historia etiopskiej kawyKtóż nie próbował kawy? Chyba wszyscy i każdy jest w stanie dostrzec jej wiele walorów. Ale historia tego czarnego napoju rozpoczęła się od pewnego pasterza, a właściwie jego kozy, co po całodziennym szukaniu zielonych specjałów spać nie chciała. Pasterz postanowił przyjrzeć się diecie ulubienicy. Okazało się, że dostrzegł smakołyk w postaci czerwonych kuleczek rosnących w okolicy. Opiekun postanowił zebrać kuleczki z zagadkowymi ziarenkami w środku i przygotować z nich wywar. Jego bracia również docenili właściwości czarnego trunku w szczególności podczas wielogodzinnych nocnych modlitw i liturgii.

Historia sięga podobno IX wieku, a nazwa także nie jest przypadkowa. Pasterz pochodził z regionu o nazwie Kaffa stąd kawa stała się powszechnie używanym terminem.

Jak się teraz pije kawę w Etiopii?

Bez wątpienia picie słodkiej kawy w domowy zaciszu do śniadania i spotykanie się w przydrożnych kawiarenkach w ciągu dnia (tylko w stolicy można znaleźć krajowe sieciówki) to dla każdego Etiopczyka niezależnie od wieku i płci codzienny rytuał, którego nie potrafią sobie odmówić. Kawa etiopska łączy pokolenia.  Na śniadanie z domowym podpłomykiem piją ją nie tylko dorośli, ale także dzieci, lecz bywa ona słabsza i trochę rozwodniona. Zawsze w pierwszej kolejności serwowana jest starszym oddając im w ten sposób należyty szacunek.

Co ciekawe, w regionach, w których produkowana jest kawa etiopska, należy ona do towarów luksusowych. Ziarna sprzedawane są handlarzom w skupach, natomiast w domach przygotowuje się kawę powstałą z osuszonych i zmielonych łupinek. W ten sposób spożywany jest napitek podobny do kawy rozpuszczalnej. I towar także jest bardzo “chodliwy” – niejednokrotnie widziałam jego sprzedaż na plemiennych targach i bazarach na południu kraju.

etiopskie uliczne kawiarenki
łupiny po kawie Etiopia

Kawę w Etiopii można wypić właściwie wszędzie i znalezienie kafejki nie stanowi najmniejszego problemu. Zawsze w zasięgu wzroku znajdziemy wystawiony niewielki udekorowany stoliczek z filiżankami wraz z kilkoma mniejszymi i ekspedientkę w pięknym stroju, nierzadko tradycyjnym białym z haftowanymi przez mężczyzn dekoracjami. Obok stolika będzie ustawiony ceramiczny lub ładnie pospawanych metalowych elementów z recyckungu podgrzewacz  na węgiel drzewny i tradycyjny gliniany dzbanek dżebena (co ciekawe, każdy region ma dla siebie charakterystyczny kształt dzbanka, jedni wolą dłuższy inni krótszy nosek,  jest moda na wysokie i niskie, bardziej i niej pojemne). Dodatkowo w kawiarni, niezależnie czy to zamknięta czy otwarta przestrzeń, zawsze będzie pachnieć żywicznym kadzidłem, które gospodyni solidnie uzupełnia.

Ceremonia przygotowywania kawy etiopskiej

Ale zaczynając od samego początku! Zielone ziarna trafiają do rondelka o charakterystycznym karbowanym dnie lub na specjalny gliniany talerz umieszczony nad ogniem podgrzewacza. Gospodyni przez kilkanaście minut miesza ziarna, aby równomiernie się z wypaliły, przy okazji pilnując płomienia. Chociaż  ta równomierność nie jest wymagana, ponieważ różny stopień wypalenia wzbogaca i urozmaica ostateczny smak kawy. Po przygotowaniu ziaren gospodyni chodzi z patelnią tudzież talerzem między gośćmi częstując ich na początku fanstastycznym zapachem. W dobrym tonie jest zachłyśnięcie się nim i wydanie delikatnego dźwięku rozkoszy.

przygotowanie kawy etiopskiej

Kiedy ziarna są już gotowe trafiają one do drewnianej moździerzy i po ich ostudzeniu są rozbijane na proszek. W tym samym czasie na ogniu ląduje dzbanek z czystą wodą do podgrzania. Do dżebeny wsypuje się odpowiednią ilość kawowego proszku oraz wlewa wrzątek. I teraz następuje część najważniejsza: pilnowanie, aby mieszanka długo kipiała ale nie wykipiała poprzez przelewanie jej dosłownie na chwilę do mniejszego dzbaneczka, aby po kilku sekundach ponownie wlać do głównego naczynia. Zabawne, co? W ten sposób próbuje się wydobyć maksimum smaku wsypanej kawy etiopskiej.

Po kolejnych dobry kilkunastu minutach przelewania mikstury, kawa powinna być już gotowa. Wlewana jest wtedy do filiżanki bez uszka. Aby było elegancko gospodynia podnosi dzbanek bardzo wysoko i próbuje trafić do małego naczynka. Niczym nadzwyczajnym jest przelanie lub wylanie na spodek czarnego płynu podczas podania. Wyczynem jest natomiast nie oblać się kawą etiopską podczas konsumowania. Napój najlepiej smakuje z dużą ilością cukru (nie trzeba o niego prosić, ponieważ znajduje się w filizance, zanim gospodyni wleje czarny napój). Można się także spotkać z zielonymi listkami (lokalnie nazywanymi ruta), które na kilka sekund wkładane są do filiżanki. Ta chwila wystarczy, aby kawa etiopska nabrała wyjątkowej, niespotykanej słodyczy i aromatu.

etiopskie kawiarnie
kawiarnia Hamedella
etiopskie kawiarnie 1
etiopska kawa z rutą

Od razu ostrzegam! Nie da się iść na kawę etiopską jak na fast fooda! Picie kawy kawy to towarzyski rytuał, który trwa i powinie trwać… długo!

Tak  Wojciech Bobilewicz w swojej książce “Trzy filiżanki Etiopii” opisuje smak każdej z  trzech obligatoryjnych filiżanek czarnego napoju:

“Pierwsza filiżanka, abol, jest jak zauroczenie, gwałtowne uczucie: rozgrzewa krew, otwiera serce i duszę, skłania do rozmowy. Można ją pochłonąć w jednej chwili lub rozkoszować się nią przez długi czas, lecz zawsze pozostanie pierwsza, świeża i najlepsza. Po pierwszej kawie dżebenę ponownie napełnia się się wodą i stawia na ogniu. Oczekiwanie umila rozmowa na wszelkie tematy. Po jakimś czasie gospodyni znów z wysoka rozlewa do filiżanek brązowoczarny napój. Ta filiżanka nazywa się t’ona. Jest słabsza od poprzedniej, gdyż do wody nie dodaje się nowych porcji zmielonych ziaren. Jest jak spokojna kontemplacja, nie ma już takiego posmaku nowości, jak pierwsza, dlatego można się skupić na jej smakowaniu i zadumać nad sławami tego świata. Dżebena po raz trzeci napełniana jest wodą i pozostaje na ogniu aż napar będzie gorący. Wszak -jak mówi etiopskie powiedzenie – bunna na fikr beteks neł (kawa i miłość są najlepsze, gdy są gorące). I znów filiżanki wypełnia brunatny napój – trzecia ma nazwę baraka. W języku arabskim, suahili czy gyyz słowo to oznacza błogosławieństwo. I jest błogosławieństwem w drodze, można ją chłonąć w milczeniu.Gdy opadną emocje po pierwszej, gdy znuży nas kontemplacja po drugiej, przy trzeciej można po prostu odpocząć po słodkim zmęczeniu zmysłów, gorących i serdecznych rozmowach, przemyśleniach”.

Kawa etiopska w domu

etiopska kawaZielone ziarna kawy nie tak trudno jest dostać na etiopskich bazarach. Swoje najczęściej kupuje u miejscowych rolników z dzikich, nieregularnych plantacji znajdujących się w okolicach jeziora Tana, największego w kraju, z którego wypływa źródło Nilu Błękitnego. Do Polski zabieram także duże ilości kawy już wypalonej pochodzącej z doskonałej lokalnej sieciówki, tak abym mogła od razu jej skosztować i przywołać wspomnienia z afrykańskiej podróży.

Opisaną  powyżej ceremonię przygotowania etiopskiej kawy powtarzam także w domu gdy zapraszam gości. Jest to dla nich swego rodzaju atrakcja pobudzająca apetyt na czarny mocny napój, w której bardzo chętnie uczestniczą. Jak wygląda przygotowanie etiopskiej kawy od podstaw w domowym zaciszu?

1. Na rozgrzaną patelnie na średnim ogniu wrzucam niewielką ilość zielonych ziaren kawy etiopskiej.
2. Ziarna na patelni cały czas przewracam, aby w miarę równomiernie nabrały brązowego koloru (powoli ulatnia się cudowny zapach kawy, który nie przechodzi niezauważony u moich gości).
3. Podczas palenia kawy wytrącają się resztki delikatnych łupinek. Można je wydmuchać przy zlewie, ale nie ma takiej potrzeby.
4. Kiedy ziarna etiopskiej kawy nabiorą już odpowiedniego koloru, pozwalam im odrobinę wystygnąć. Jeśli mam gości, wrzucam je do moździerzy, który wędruje z rąk do rąk, aby każdy mógł osobiście włączyć się w domową ceremonię przygotowywania kawy. Zgromadzeni mają wówczas możliwość po raz kolejny poczuć ten niezwykły zapach.

W mojej kuchni używam inteligentnego ekspresu do kawy SIEMENS EQ.500 classic, który potrafi odtworzyć smak etiopskiej kawy z ziaren całych oraz mielonych. Jego minimalistyczny i designerski wygląd idealnie wkomponował się w przestrzeń kuchni.

5. Tak tradycyjnie przygotowane ziarna wrzucam specjalnego pojemnika w moim ekspresie. To, na czym mi zależało to ceramiczny młynek, który mieli tak idealnie, że spod pokrywy wydobywa się dokładnie taki sam zapach (a może nawet mocniejszy!) jak przy ręcznym rozdrabnianiu. Cały dom pachnie kawą, a ten niesamowity aromat przywołuje wspomnienie kawy etiopskiej serwowanej w lokalnych kawiarenkach.
6. W moim ekspresie znajduje się bardzo wiele funkcji, które pozwalają przygotować tyle różnych kaw, ale dzisiejszy rytuał to przecież kawa etiopska, dlatego wybieram espresso o największej intensywności.Do rozgrzanej na półce ekspresu filiżanki wsypuję jedną czubatą łyżeczkę cukru (dokładnie taką samą jak pijam w Etiopii) i uruchamiam ekspres. Po chwili kawa jest już gotowa do picia.

zielona kawa etiopska
Palenie kawy etiopskiej etap 1
Palenie kawy etiopskiej etap 2
Palenie kawy etiopskiej etap 3
ekspres do kawy Siemens
kawa w moździerzu

Można pomyśleć, że technologia ekspresu faktycznie pomaga przygotować świetną kawę, ale odbiera jej duszę, no bo przecież to jednak nie rytuał, nie palenie na żywym ogniu. Ale ekspres Siemens Was zaskoczy, ponieważ on naprawdę potrafi przygotować kawę, która smakuje jak z różnych stron świata, a jej aromat zabierze Was z tam z każdym jednym łykiem.

Często na kawę zapraszam gości, którzy jednak mają różne gusta, lubią różne smaki, ale absolutnie wszyscy doceniają jakość etiopskich ziaren oraz długą ceremonię kawy, ale ostateczna forma jej podania bywa indywidualna. W moim ekspresie znajduje się także spieniacz do mleka, dzięki czemu przygotowanie efektownej, wielowarstwowej latte nie stanowi problemu.
To już taka kawa fusion, etiopska, ale po włosku.

To, co także bardzo doceniam w ekspresie SIEMENS EQ.500 classic to automatyczny system oczyszczenia obiegu wody w mechanizmie, który uruchamia się samoczynnie przed pierwszym przyrządzeniem kawy oraz zaraz po jego wyłączeniu. Należę do tych “higienicznych” i “sprzętowo sterylnych” dlatego dla mnie ma to szczególne znaczenie, a ponadto jest to gwarancja świeżego smaku i długiego użytkowania ekspresu. Ciekawym rozwiązaniem jest przepływowy obieg podgrzewania wody.

Dla mnie etiopska kawa jest nieodłącznym elementem każdego poranka. Przyznaję, że smak tej etiopskiej jest uzależniający, a po jej spróbowaniu żadna inna nie będzie już tak smakować. A dzięki ekspresowi do kawy SIEMENS EQ.500 classic idealnie udaje mi się odtworzyć smak i aromat mojego ulubionego etiopskiego napoju.


A WY, JAK PRZYGOTOWANĄ KAWĘ NAJCHĘTNIEJ PIJECIE?


TEKST POWSTAŁ PRZY WSPÓŁPRACY Z MARKĄ SIEMENS


This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

There may be an issue with the Instagram access token that you are using. Your server might also be unable to connect to Instagram at this time.

Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂

Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku