EuropaFinlandiaRelacje

Co warto zrobić i zobaczyć w Finlandii ZIMĄ!

By 15 stycznia 2018 17 komentarzy

Od lat nie pamiętam w Polsce białej zimy. Za oknem tylko ponuro i bez wyrazu. Za inspiracją przyjaciół postanowiłam na kilka dni przenieść się do śnieżnej krainy w poszukiwaniu nie tylko białego puchu! Krótki styczniowy wypad do Finlandii obfitował w wiele atrakcji, bo ten kraj zimą ma bardzo wiele do zaoferowania! Przedstawiam Ci zatem listę miejsc i rzeczy, które według mnie, musisz zrobić podczas swojej zimowej wizyty w Finlandii.

Santa Clause Village  – Rovaniemi – Laponia

Kto będąc dzieckiem choćby przez jakiś czas nie wierzył w świętego Mikołaja?! Zapewne każdy widział brodatego pana w czerwonym wdzianku na swych saniach napędzanych silą reniferów! Na pewno nie znasz tego obrazka?? To przypomnij sobie grudniowe reklamy Coca-coli! Dokładnie tak wygląda święty Mikołaj mieszkający pod Rovaniemi, gdzie zaczyna się koło podbiegunowe.

W wiosce świętego Mikołaja oczywiście można go spotkać i wręczyć list z życzeniami prezentowymi, o ile ma się dużo cierpliwości, by wystać w kolejce. List można też napisać na poczcie (również na terenie wioski) ozdabiając go naklejkami i kolorowymi długopisami lub wcześniej napisać w swoim kraju, odebrać na miejscu ze specjalnej skrzynki z przegródkami. Wizyta i rozmowa jest bezpłatna, ale zdjęcie z brodatym już nie (płatne u Elfa). Jeśli jednak przeraża Ciebie kolejka i czekanie na spotkanie, warto chociaż przejść się, by zobaczyć wystawę poświęconą tradycji bożonarodzeniowej w innych krajach i na przestrzeni wieków.

Finland wellcom me with a white snow. It is only – 8 but it is freezing cold. I have visited Santa Clause Village but only for a short time. It is true that place is colorful and you can feel Christmas time but plenty of souvenirs shops don’t make this place for me. I waved a hand to Santa Clause and heading to the north cross Arctic Circle. — Finlandia wita śniegiem. Jest raptem – 8 lecz odczuwa się dużą niższą temperaturę. Wioska św. Mikołaja odwiedzona, ale tylko na chwilę. Przyznam, że miejsce jest bardzo malownicze i fantastycznie oddaje klimat przedświąteczny, lecz ogrom komercji zniechęca na dłuższy pobyt dorosłych. Dla dzieciaków jest to natomiast niesamowita frajda o czym możecie przeczytać na blogu moich przyjaciół @pitupitu_go, którzy odwiedzili to miejsce tuż przed świętami. Mikołajowi tylko pomachałam i jadę dalej na północ za koło podbiegunowe! #travel #prostozpodrozy #szpilkiwplecaku #santaclaus #snow #travelawesome #travelingtheworld #travelingourplanet #doyoutravel #smile #beautiful

Post udostępniony przez Ewa Chojnowska (@szpilki_w_plecaku)

Mogłabym rzecz, że Santa Clause Village to taka mała Finlandia. W jednym miejscu można spotkać i doświadczyć przygód z reniferami, zaprzęgami z huskey, pojeździć na saniach, kładach czy śnieżnych ślizgaczach a także zobaczyć wielkie rzeźby i konstrukcje ze śniegu i lodu. Niebieski ciąg świateł ma natomiast symbolicznie wyznaczać linię koła podbiegunowego.

Z mojego punktu widzenia wypad z dziećmi na jeden dzień to doskonałe doświadczenie. To także szansa na powrót do czasów, gdy samemu wierzyło się w tłuściutkiego pana w czerwonym wdzianku i długą brodą, co przeciska się z ze swym wielkim worem wypchanym prezentami przez komin domu. Jeśli jednak oczekujesz od Finlandii podobnych atrakcji, ale w większej skali, trzeba wyjechać z Rovanemi!

Zaprzęgi husky

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to męczenie zwierząt. Ale jeśli bliżej przyjrzysz się naturze tych psów, bardzo szybko można dojść do wniosku, że wysiłek fizyczny to ich żywił. Nie potrafią usiedzieć w miejscu, w klatkach chodzą we wszystkie strony wyczekując na swoją kolej biegu w śniegu. Gdy tylko zostaną przymocowane do zaprzęgu, już prą do przodu chcąc przemierzać kilometr za kilometrem. Podczas postoju skaczą na siebie, okrążają sanie i plączą miedzy wiązaniami, a później szczekają na siebie wzajemnie z pretensjami: „Dlaczego tak splątałeś wiązanie?! Już dawno byśmy gnali”. Są niewyczerpalnymi wulkanami energii, które trudno poskromić…

W tej energii jednak jest wielka delikatność. Psy pozwalają się głaskać w każdym momencie i w każdy sposób. Nawet jeśli zaplączą się w liny, obcy może je podnieść, przestawić i prawidłowo przywiązać. Nie okażą agresji, nie warkną, są pełne zaufania.

Na terenie Santa Clause Village znajduje się Husky Park. Wejście na jego teren to koszt 10Euro od osoby plus koszt przejażdżki zaprzęgami wynosi za 500m to 30Euro, za 2 km (ok. 1o min) 45 Euro. Jednak jeśli chcesz tak jak ja doświadczyć dłuższej przygody z zaprzęgami, udaj się do centrum Rovanemi do Safarctica, która organizuje 17km szlak z psimi zaprzęgami w przepięknych okolicznościach przyrody z dala od miejskiego zgiełku (koszt od jednej osoby to 144Euro, ale porównując oferty innych, wydają się być najlepsi cenowo i ofertowo). W obu miejscach można skorzystać także z zaprzęgów reniferów, lecz z ich udziałem nie można się spodziewać osiągania dużych prędkości.

Zora polarna

To niezwykłe zjawisko świetlne na niebie (często nazywana także burzą magnetyczną lub słoneczną), która najbardziej jest widoczna nocą na półkuli północnej za kołem podbiegunowym między 21 września a 21marca, między godziną 18 a 1 w nocy. Nie jest jednak łatwo taką zorzę polarną zobaczyć, gdyż nawet jeśli odpowiednie aplikacje (np. Aurora) podpowiadają, że to już TEN moment to pogoda może bardzo utrudnić a wręcz uniemożliwić jej widoczność. Największe szansą są przy bezchmurnym niebie, gdy nie pada śnieg i nie ma wilgoci, z dala od miejskich skupisk światła. Należy również omijać pełnię księżyca. Ja niestety zorzy polarnej nie zobaczyłam, ale nacieszyłam się śniegiem. Na polowanie na zorze polarną musze się udać ponownie za koło podbiegunowe.

Zorza polarna najczęściej przybiera kolor zielony. Pojawia się czasem także czerwona, różowa, fioletowa i niebieskia. Mają postać kurtyn, łuków lub pasów wijących się po powierzchni nieba. Może trwać kilka godzin, ale także kilka minut, zatem zawsze trzeba się porządnie ubrać. W Rovaniemi organizowane są nocne wypady z udziałem skuterów śnieżnych lub zaprzęgów w miejsca, gdzie jest najlepsza widoczność tego niezwykłego zjawiska.

Fińska sauna

Finlandia to zdecydowanie kraj saun. Podobno na dwóch Finów przypada jeden taki przybytek, a 90% społeczeństwa regularnie z niego korzysta. Sauna jest nieodłącznym elementem fińskiej kultury i lekarstwem na liczne dolegliwości nie tylko ciała ale i umysłu. Historia saun w tym kraju sięga aż XI naszej ery (pierwsze sauny bazowały na dymie palonego ogniska, dopiero z czasem na ogień kładziono kamienie i roztapiano na nich śnieg). Swój aktualny kształt zyskała dopiero na początku XX w. Przez tyle wieków zmieniała się technologia lecz umiłowanie do rytuałów pozostało do dnia dzisiejszego.

Źródło: booking.com

Sauna fińska to tzw. sauna sucha, gdzie temperatura waha się między 60°C a 120°C, zbudowana ze specjalnego gatunku drewna, który się nie nagrzewa. Za pomocą specjalnego pieca podgrzewa się kamienie, które można podlewać wodą, by zwiększyć wilgotność wewnątrz pomieszczenia.

Finowie z sauny korzystają przynajmniej raz w tygodniu. Do środka wchodzi się zupełnie nago.  Jest ona dla nich naturalnym miejscem rozmów, spotkań towarzyskich, nawiązywania nowych znajomości i także kontaktów biznesowych (sauny znajdują się w fińskim parlamencie)! Mężczyźni i kobiety korzystają z sauny osobny, chyba że w rytuale uczestniczy cała rodzina.  Zaproszenie do domowej  sauny jest zaszczytem!

Ale w Finlandii sauny mogą przybierać zupełnie niecodzienne formy. Między innymi w hotelu Arctic Snow Hotel (więcej informacji o tym obiekcie w następnym punkcie) miałam okazję skorzystać

Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku