ZDROWIE: Nie daj się „rzadkiej chorobie” czyli wszystko o biegunce podróżnych

Poniższy wpis nie jest poradą lekarską, ale opisem moich osobistych doświadczeń i wniosków wyciągniętych podczas licznych podróży.

Poruszając temat swoich wyjazdów do Afryki i Azji z zupełnie nowymi osobami, absolutnie ZAWSZE pojawia się seria tych samych stwierdzeń i problemów…

… pierwszy: „przecież tam jest wojna!”. Tylko krótko skomentuje, bo mogłabym gadać bez końca (a pewnie kiedyś też mnie natchnie by rozwinąć temat szerzej): Afryka to nie jeden kraj a olbrzymi kontynent, który nierozsądnie od linijki został podzielony na ponad 50 państw. W ich granicach znajduje się wiele nacji i plemion, między którymi zdarzają się konflikty. Z resztą, to nie jedyne miejsce na świecie gdzie występują problemy a mimo wszytko turystyka kwitnie, zatem bez większych obaw zachęcam do udania się na Czarny Kontynent

… drugi: „a masz szczepienia?”. Tej kwestii zdążyłam się już wcześniej szerzej przyjrzeć. O ochronie zdrowie w postaci szczepień rozpisałam się TUTAJ- szczepienia w podróży

… trzeci: „a co tam jesz? Chorowałaś kiedyś na biegunkę podróżnika?”. Na tym się skupię w poniższych akapitach

Co to jest biegunka podróżnych?

Zemsta Faraona lub Montezumy, galop gringo czy przeze mnie nazywa rzadka choroba  jest spowodowana wprowadzeniem do organizmu zanieczyszczonego mikroorganizmami jedzenia oraz napojów. Podróżując, mamy styczność z zupełnie inną flora bakteryjną miejsca naszego pobytu niż przyzwyczajone i nauczone jest funkcjonować nasze ciało. Ten brak odporności organizmu skutkuje szeroko rozumianym rozstrojem organizmu, najczęściej ujawniającej się w formie…. Hmmm… umiłowania do…. toalety… ale mówiąc już wprost, organizm walczy z nieprzyjaznymi mikroorganizmami najczęściej poprzez wymioty oraz biegunkę.

ryzyko-zachorowania-na-biegunke-podrozna-w-zaleznosci-od-rejony-swiata

Jak się chronić przed biegunką?

Jest kilka bardzo prostych i podstawowych zasad, które najlepiej wymienić w podpunktach:

  1. Myję ręce przed każdym posiłkiem w bieżącej wodzie. Jeśli jednak nie mam do niej dostępu lub jest utrudniony, należy skorzystać z innych środków odkażających, jak żele lub chusteczki antybakteryjne na bazie alkoholu
  2. Woda, którą piję musi być oryginalnie zakorkowana. Sprawdzam, czy nakrętka nie została naruszona. W wielu egzotycznych krajach, mieszkańcy chcąc sobie dorobić, uzupełniają zdobyte plastikowe butelki zwykłą kranową, która za chwili funduje nam rewolucje żołądkowe.
  3. A kawa i herbata? Muszę mieć zawsze pewność, że woda została doprowadzona do wrzenia.
    1. Warto pamiętać, że na dużej wysokości nad poziomem morza, z powodu mniejszego stężenia tlenu i innego ciśnienia powietrza, aby całkowicie wytłuc bakterie w procesie wrzenia, należy taką wodę przetrzymać podgrzewaną nawet kilkanaście minut!
    2. Jakiś czas temu w Etiopii zaserwowano mi herbatę. Moje podejrzenie wzbudziła dziwnie wyglądająca gruba piana na jej powierzchni. Filiżanka była ciepła, ale asekuracyjnie wsadziłam to płynu palec. Co się okazało? Herbata była chłodna! Ów filiżanka była podgrzana, ponieważ leżała na ekspresie do kawy z funkcją jej podgrzewania. Woda wcale nie była gotowana w czajniku ani w inny oczywisty sposób tylko zimna wlana do filiżanki i podgrzana….. parą do spieniania mleka… Takiej herbaty absolutnie nie wolno pić!
  4. Zdarza się, że woda kranowa w hotelach nie nadaje się do picia. A takiej sytuacji myję zęby wodą butelkowaną.
  5. Jeśli mam NATYCHMIAST ochotę na owoce kupione na ulicy lub kupuję zapas na dłuży przejazd, staram się wybierać te, które mają skórkę. Inne należy najpierw umyć albo chociażby przetrzeć mokrym ręcznikiem. UWAGA! Należy również uważać na te z uszkodzoną skórką. Jeśli sprzedawca proponuje mi odkrojenie porcji nożem, uprzejmie mu dziękuję – mam swój własny scyzoryk, o którego czystość zawsze dbam.
  6. Aby wzmocnić swoją florę bakteryjną przed wyjazdem zdarza mi się zażywam probiotyki, które są dostępne bez recepty. Na wycieczkę nie ma sensu ich brać, ponieważ wymagają one specjalnych warunków przechowywania, o które często bardzo trudno. W trakcie można zastąpić je maślankami czy kefirami będące ich naturalnym odpowiednikiem. Tych mlecznych napojów nie popijam gorącym – wysoka temperatura zabija wszystko co dają.

W podróży jem wszystko!

Z pewną dozą rozsądku. Niejednokrotnie się przekonałam, że zjedzenie szaszłyka z kurczaka czy kalmara na ulicznym straganie niesie o wiele mniejsze prawdopodobieństwo problemów żołądkowych niż kolacja w super restauracji. Powód jest bardzo prosty: na ulicy jada dużo więcej osób w związku z tym na bieżąco kupowane są świeże produkty. Przemiał jest tak olbrzymi, że nie da się zrobić zapasów na kilka dni do przodu. Co innego restauracje, które są drogie, klientów niewiele a jedzenie długo magazynowane i nieświeże. Opierając się na swoim doświadczeniu pilockim widzę, że częściej moi turyści coś złapią jedząc posiłek w restauracji w mieście niż na odludziu, przygotowanej obskurnym zapleczu łodzi czy baraku przez wieśniaczkę i jej sąsiadki.
IMG_0230_4

ALE Niezależnie jak bardzo przestrzegam tych wszystkich rad, czasem dopada mnie ów rzadka choroba. Jak w moim przypadku wygląda ścieżka postępowania? (prawdopodobnie nie wszyscy lekarze podzielą moje zdanie, ale CHOLENDER, to działa!)

Ja niestety nie mogę sobie pozwolić na dzień czy dwa wolnego (a to było najlepsze rozwiązane – wypróżnienie ze wszystkiego co truje mój organizm od środka). Muszę się faszerować specyfikami. Co znajduje się wówczas w mojej apteczce?
-laremid
– nifuroxazyd
– elektrolity

Jeśli czuję, że coś zaczyna mi „jeździć w brzuchu” aplikuje sobie końską dawkę Laremidu i nifuroxazydu. Najczęściej działa od razu i nie muszę podejmować kolejnych kroków.

Ale jeśli zetnie mnie z nóg to kuracje kontynuuję do momentu ustania problemu (maksymalnie 5 dni). W tym czasie najważniejsze jest nawadnianie organizmu i uzupełnianie braków mineralnych elektrolitami. Zmieniam również dietę na ryż, chleb lub bułkę, gorzką herbatę. Unikam cukrów oraz mleka.

zalecenia-dotyczace-dawkowania-antybiotyku-i-czasu-podawania-w-leczeniu-biegunki-podroznych

Inne teorie

Jakoś tak się zdarza, że czasem sprzeczne z założeniami praktyki dają najlepsze rezultaty. Wyjątki od reguły. Coca cola mająca w swoim składzie nieprzyzwoite ilości cukru niejednokrotnie była dla mnie ratunkiem. Pamiętam wyjazd autem z mamą na wakacje nad morze. Co chwila zatrzymywałyśmy się na stacji benzynowej za potrzebą. Na jednej z nich kupiła mi wodę a sobie cole w puszce, którą wsadziła w podłokietnik, oczywiście zakazując mi jej picia. Ale że psotna byłam, ukradkiem całkiem sporo podpiłam i z problemów się wyleczyłam.

Podobna, rzecz się ma z alkoholem. Nie wiem jak to jest, ale uwierz mi, kto nie zalewa codziennie robala (oczywiście w symbolicznych ilościach) ciut mocniejszym alkoholem niż piwo, temu bliżej kumpelstwo z biegunką.

Zauważyłam również, że mój organizm lepiej reaguje na „ekscentryczną kuchnię” po wykonaniu dwóch szczepionek. Chodzi o dur brzuszny i jedną dawkę cholery. Właściwie to po szczepionkach problemy natury gastrycznej już mnie nie dotyczą.

street-food

Podsumowanie

Przy tej okazji nie umiem sobie odmówić fragmentu książki Wiesława Olszewskiego „Mroczny kontynent Afryka”:

ANEHO: Zamiast korzystać z dobrodziejstw mojego „Hotel de l’Oasis”, wygnało mnie do budek na miejscowym bazarze. Są grilowane ryby i jakieś padło z sosem w palmowym liściu. Objadam się do syta. Na rezultaty nie muszę długo czekać…

Przynajmniej połowa z najgroźniejszych schorzeń zaczyna się w Afryce od żołądka. Rozstrój z ostrą biegunką, a właściwie „sraczką”, gdyż inne terminy nie wyczerpują meritum, to właśnie to. Biegunka od zwykłej po czystą wodę uchodzącą z organizmu. Przychodzi nagle, czasem szybciej niż myślisz… Jak nadmienił ks. X: Jeśli ktoś nie „zerżnął się” przynajmniej raz w spodnie, niech nie mówi, że bywał w tropikach. Razu jednego, podczas mszy św. poczułem „palenie w mózgu”, tak że zdołałem tylko kielich z komunikantami odstawić i wybiec w tempie ekspresu za kościół… Szczęśliwie w większości miejsc jest możliwość natychmiastowego spuszczenia spodni, by bez specjalnego zainteresowania gawiedzi uczynić to, co należy”

 

Jeśli Ci się podoba, zostaw komentarz, lajka albo udostępnij!

Zapisz się do mojego newslettera! Skoro tutaj jesteś, to coś musiało Ciebie zainteresować, zatem bądźmy w kontakcie! Możesz to zrobić używając poniższego formularza. Będę Ciebie informować o nowych postach, konkursach oraz spotkaniach!

ovh