NiezbędnikPolecam

Zaczynam podróż planowaną conajmniej 10 lat temu!

By 14 czerwca 2019 2 komentarze

To było lata temu. Targi motocyklowe na Prądzyńskiego w Warszawie. Pracuję na stanowisku ścigacz.pl. Przez trzy dni spacerując alejkami przeglądam małe mi duże, tanie i ekstremalnie drogie, znane i zupełnie zapomniane, retro i przedpremierowe dwukołowce, super maszyny i… pierdzikoła. Zupełnie się nie znałam (z resztą teraz niewiele lepiej jest) , ale jakąś swoją estetykę mam. Zawsze myślałam, że kiedyś sobie sprawię motocykl. Ale wtedy prawdziwie go zapragnęłam i przepadłam. I już w głowie zaczęłam planować podróż w jego towarzystwie.

Stał w centralnym miejscu stoiska swojej marki: długi, błyszczący, z charakterystycznym beżowym bakiem. Nie zapamiętałam modelu, ale w głowie na stałe wrył mi się retro napis… JUNAK. Wiedziałam, że prędzej czy później będzie MÓJ!

Punkt kulminacyjny

Dramatyczne korki i problemy z miejscem parkingowym w Warszawie – żaden mieszkaniec stolicy nie ma wątpliwości co do prawdziwości tych słów. Już nawet nasz SMART nie daje rady zwinnie się przecisnąć i wcisnąć w warszawskich gąszczach. Od męża słyszę, że ma dość i hulajnogę sobie kupi, rower, skuter, COKOLWIEK. Szybko dochodzę do wniosku: jak nie teraz to nie wiem kiedy?! To najlepszy moment, aby przemycić i bez większych problemów przekonać do motocykla, może nawet tego mojego wymarzonego.

To było prostsze niż by się wydawało, tym bardziej, że następnego dnia odbywały się targi motocyklowe, podczas których mogliśmy zobaczyć je na żywo i z pomocą specjalistów wybrać model dla nas najbardziej odpowiedni.

Dlaczego Junak M12 Vintage?

Jadąc na targi, mimo setek wystawiających się marek sfokusowani byliśmy tylko na Junaku. Jak szaleni przebiegliśmy przez halę na wyznaczone stanowisko. Już nie tylko ja, ale oboje przepadliśmy! Z racji tego, że nie mamy prawa jazdy kategorii A, interesowały nas pojazdy tylko o silnikach do 125cm3 (można je prowadzić posiadając prawo jazdy na samochów).

Przychodząc mieliśmy już swoje dwa typy: M11 Cafe oraz M12 Vintage. To one na stronie internetowej zwróciły naszą największą uwagę. Nie chodziło zupełnie o względy techniczne (nasze poję w tej dziedzinie jest cały czas na poziomie 0), lecz estetyczne. Widok obu pojazdów w realu wcale nie ułatwił wyboru.

Poprosiliśmy zatem obsługę stoiska o doradztwo, które korzystając ze sprzętu i znając jego mocne strony porównali oba mogele. Pan Karol ostatecznie przekonał nas M12 Vintage.

Dlaczego? Junak ten jest zdecydowanie lżejszy, co w przypadku moich drobnych gabarytów pozwoli na łatwiejsze prowadzenie, w szczególności dla osób początkujących. Przednie koło jest mniej wysunięte do przodu – to także upraszcza jazdę. Osobiście miałam wrażenie, że na M12 Vintage mam wygodniejszą pozycję. Mąż również zwrócił uwagę na pełny, płaski podnóżek zamiast bolca (proszę mnie poprawić, jeśli nie używam odpowiedniej noenklatury – dopiero się wdrażam :-).  Ponadto w wersji Vintagie kanapa wydaje się wygodniejsze dla dwóch osób. A! I jeszcze jedno, Junak M12 Vintage pojedzie szybciej od M11 Cafe 😀 .

Teraz czekaliśmy na własną maszynę! A przy okazji planuję podróże, o których myślałam ponad 10 lat temu!

A Ty masz motocykl czy dopiero o nim marzysz?

Zdjęcia pochodzą ze strony junak.pl

Tekst powstał dzięki dystrybutorowi motocykli JUNAK


Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂

Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku