Styczeń i grudzień to czas kiedy w Tanzanii roi się od wszelkiej zwierzyny, na którą polujemypodczas bezkrwawego safarii. Mądre zwierzęta podążają z wypasu w Kenii, gdzie urządziły sobie wielkie przedszkole, za chmurami wróżącymi zielone pastwiska w kolejnym sezonie rozrodu młodych.

Poszukując zwierząt niejednokrotnie my tonęliśmy w błocie a nasze bagaże w deszczu, który potrafił się przedrzeć nawet przez szczelne zabezpieczenia plandeką. Tak było i tym razem. Na szczęście gospodarze obozowiska przyjęli nas ciepłą kolacją. Po długiej podróży moi kompani rozeszli się do swoich pokojów-namiotów a ja zostałam w recepcji próbując z kierowcami zakończyć „przygodę paszportową” czwórki swoich podopiecznych.

Mając już wszystkie formalności za sobą wróciłam do pokoju, wzięłam prysznic, przy głowie zostawiłam telefon z nastawionym budzikiem i udałam się na zasłużony odpoczynek.

W nocy wiał silny wiatr. Szumiały drzewa, pod którymi rozstawiono namioty. Plandeki namiotu zakrywające moskitiery częściowo były zawinięte, nie zasunięte na brzegach. Falowały od podmuchów wiatru.

Biiiiiiip. Wiadomość SMS: „Ewa, boimy się. Koło naszego namiotu przechodzi stado bawołów”.


Booking.com


Uśmiechnęłam się. „Nie wychodźcie z pokoju, zgaście światło” odpisałam.
Dopiero po jakimś czasie się zorientowałam o jakich emocjach mowa. Chwilę później usłyszałam tupiące w błocie kopyta, uderzające o siebie rogi walczących byków. Widziałam ściany namiotu poruszane przez cielska ocierających się o nie zwierząt. A to wszystko tuż przy mojej głowie. Poziom adrenaliny był dodatkowo potęgowany przez glosy wyjących w oddali hien. Co jakiś czas błyskały błyskawice i uderzały pioruny. Minęło sporo czasu zanim karawana bawołów opuściła teren obozowiska.

Może noc była częściowo nieprzespana, ale cóż, wole takie wrażenia, które pozostaną do końca życia…


Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku