Pętla 1300 km na BMW R1300GS Wielkopolska – Beskidy – Mazowsze była podróżą przynajmniej dwóch wymiarów, niby tak dalekich a właściwie w bliskich rejonach. To nie tylko kilometry na trasie z wiatrem bocznym, co przybliża wywrotkę, ucieczka przed deszczem (bo cholera pogoda też średnio na jeża dopisała), ale też szansa spotkania się sobą. A to bywają trudne spotkania…

Potwór!
Bywam szczęściarą i łapię to, co mi życie podsuwa. Tak zaczęła się moja przygoda z pilotowaniem czy z motocyklem. W tym roku ponownie udało mi się dogadać z BMW na testowanie motocykla. Zeszłoroczne korzystanie z F900 skończyło się swego rodzaju traumą – olbrzymi i ciężki, tankowałam na stacji jedynie gdy widziałam samochody, bo sama nie nie miałam siły pionizować sprzętu, dojazdy do świateł i zatrzymanie to lęk, że przewróci się na którąś stronę, bo ledwo dotykałam stopami ziemi. Zatem gdy zaproponowano mi R1300 GS stopą przez plecy się przeżegnałam i popukałam w głowę.
BMW GS F900
BMW GS R1300
Pierwsza podróż
- Przecież to potwór! Olbrzym!
- Ewa, R1300 GS to inny wymiar – mówili
I rzeczywiście. Zgrabny, idealnie sterowny, adaptacyjnie zawieszony, gabarytowo nieprzegięty do mojej sylwetki. Chcę go mieć! Myślałam, że po automatycznej VESPIE teraz z przyjemnością pobawię się biegami… a w życiu! Komfort automatycznej skrzyni pozwolił mi przez te kilka dni z ogromną przyjemnością pokonać dystans 1300km i udać się w jeszcze jedną podróż. Aczkolwiek mam ciut żal do rzeczywistości, bo o ile sprzęt miałam najlepszy to… pogoda kapryśna. W zasadzie zamiast zwiedzania śledziłam mapy pogodowe i uciekałam przed deszczem. Może to znak, że trzeba mieć do niego kolejne podejście 🙂
Druga podróż
Jedną z rzeczy, która szalenie mnie ciągnie do motocykli to pełny czas bycia ze sobą. Nie da się ukryć, że żyjemy w czasach podłączenia do sieci, kabli, komunikatorów, telefonów. Gdzie nawet niewielka chwila zwłoki z odpowiedzią wywołuje frustrację. FOMO (fear of missing out – strach przed stratą/tu niebycie na czasie, być spóźnionym w newsach, nowinkach itd.) nie jest rzadkością. I chociaż mówi się o detoksach OD SIECI czy odłączeniach od komunikatorów to jest to bardzo trudne.
Jazda motocyklem daje mi szansę na ten stan odłączenia bez wyrzutów sumienia i bez wymówek wobec siebie, ale ze zrozumiałą wymówką wobec świata zewnętrznego. Nie mam intercomu (czyli urządzenia przypiętego do kasku umożliwiające łączenie się z innymi motocyklistami bądź odbieranie telefonów) zatem nie odbieram telefonu. Nawet jak świeci mi się nadchodzące połączenie, przychodząca wiadomość czy mail, nie szukam pilnej możliwości natychmiastowego odebrania telefonu (na trasie szybkiego ruchu przecież nie zatrzymam się na poboczu – co za psikus 😛 )
Jak to jest być ze sobą?
Dla mnie jazda motocyklem to czas, kiedy nic z zewnątrz nie ma szans mnie rozproszyć: żadne telefony, powiadomienia. Jadę i jestem w TERAZ, zachwycającymi i wzruszającymi widokami i zapachami łąk (czasem i gnojówki z pół, procesowanego śmierdzącego mleka z mleczarni) niedostępnymi w zamkniętym aucie i ze swoimi myślami oraz uczuciami, które nie zawsze są wygodne, a na pewno podsuwają ważne kwestie, warte obejrzenia. Mają w końcu swój nierozproszony moment, niezakłócony czas, aby wyjść na wierzch i dać się objąć bez walki z codziennymi bodźcami. Jest tylko spotkanie ze sobą i w sobie, by szczerze na wewnętrzne pytania odpowiedzieć. I ta szczerość i czystość rozważań jest podstawą, by odciąć się coś jakieś niewygody: przyjrzenia się relacji partnerskiej czy przemyślenie niedomówień koleżeńskich, rozważenie zmiany pracy lub kierunku rozwoju, obejrzenie przyzwyczajeń, które służą lub nie. Tu lista porzuconych i szalenie ważnych tematów może być naprawdę długa. Tematów, które to zabieganie dnia codziennego, lęki odsuwają na dalszy plan, na później, na nigdy. Czy to moment na ważne decyzje? Może, ale zapewne sposób na pozytywną zmianę, w której nasze życie może zyskać.

Teraz tak mi przyszło: to niewygodne pytanie i klarowna odpowiedź (oraz zmiana działania) usuwa niewygodę, którą nosimy codziennie, nawet jeśli tej niewygody zdaje się nam nie odczuwać, bo się przyzwyczailiśmy do jej obecności.
Mam pewne postanowienie: więcej wycieczek na dwóch kołach, nawet niech to będzie moją Vespą gdzieś „dookoła komina”, z zajętymi rękami, zapachami otoczenia, widokami, ze sobą.
A Ty, jak „wycinasz się” z rzeczywistości? Napisz mi na maila, Facebooku czy Instagramie.
SKLEP AUTORSKI
-
Promocja!
Karty SAFARI – zwierzęta Afryki. Przewodnik na safari i gra karciana w jednym
Pierwotna cena wynosiła: 149,00 zł.129,00 złAktualna cena wynosi: 129,00 zł.Poprzednia najniższa cena: 129,00 zł.
-
Spakuj się idealnie – listy kontrolne on line
10,00 złPoprzednia najniższa cena: 10,00 zł.
-
Wybierz opcje Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktuJak siebie polubić na zdjęciach z wakacji i nie tylko? Warsztat INDYWIDUALNY w Warszawie
Zakres cen: od 1500,00 zł do 4500,00 złPoprzednia najniższa cena: 1500,00 zł.
-
Sesja Zen Coaching 1:1
Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂






