AzjaChinyKorea PółnocnaRelacje

Dlaczego pociągiem z Chin do Korei Północnej?

Podróżując po Pyongyangu wiele razy mijałam dworzec główny, z którego oo kreślonych godzinach wylewali się licznie turyści przyjeżdżający w Rosji albo Chin.

Podróż pociągiem zapewne jest mniej komfortowa od lotu samolotem ale niesie ze sobą wiele dodatkowych zalet. W szczególności na wspomnianym przeze mnie odcinku. Trasa przejazdu jest wyznaczona przez bezdroża, przez obszary, które nie zawsze byłyby celem destynacji turystycznej, ale na pewno pod kątem walorów estetycznych niczego im nie brakuje. Toteż był to mój punk zaczepienia jeśli chodzi o przekonanie szefa co do wyboru tego środka lokomocji (z resztą nie trzeba był długo namawiać). Wielokrotnie czytałam i słyszałam od chińskich przewodników o urokach tamtejszych wyżyn, gór i „chęch”. Poza tym możliwość przebywania z ludnością miejscową w pociągu jest swego rodzaju przygodą i lekcją.

No właśnie. Podczas próby przejścia do wagonu restauracyjnego można zobaczyć zwykłe i niezwykłe aktywności ludności miejscowej, zabijające czas i nudę podczas tak długiej podróży (blisko 23 godziny!). Zacznę wyliczanką od tych bardziej standardowych rzeczy kończąc na … bardziej wyrafinowanych 🙂 A więc:

– ogląda się filmy, słucha muzyki, gra w gry na urządzeniach elektronicznych,

– można jeść: np. pestki słonecznika, których to łupinki są później obrusem przy następnym posiłku lub zupkę chlapiąc współpasażerów tłustą cieczą siorpiąc ekstremalnie długie kluski,

– można pić: np. piwo i z ich puszek robić wieżyce w przejściach między przedziałami i wagonami

– można palić papierosy nie tylko w toaletach rzecz jasna , ale także w przejściach między wagonami, między przedziałami oraz… między siedzącymi w środku współpasażerami

– można spać blokując stojącym możliwość zajęcia miejsca a także przechodzącym komfortowe minięcie gdyż nawet mokra i brudna podłoga była atrakcyjnym miejscem wypoczynku

– można grać w karty, na stole między ławkami, w przejściach komunikacyjnych, ale także na desce klozetowej w cuchnącej toalecie czy przy pobliskim zlewie,

– można randkować, szeptać sobie miłe słówka,

– można zmieniać ubranie pozostając jedynie w … hmmm…nie do końca świeżej ale mocno sfatygowanej bieliźnie na środku otwartego wagonu.

– można uruchomić mały biznes, np. zakład fryzjerski, zabierając pieniądze a nie pozostałości po wykonanym zleceniu

Zatem, podróże kształcą…. 😉

Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku