Skip to main content

Przyznaję, że podróżowanie do Chin trochę rozwala mój system i sposób postrzegania świata. Uważam, że należy się Chinom uważnie przyglądać, jeśli chcemy wiedzieć, dokąd zmierza świat.

Gdy mieszkałam w 2008/9

Mieszkając przez dłuższą chwilę w Szanghaju w 2008 roku, nie miałam jeszcze tak szerokiej wiedzy o świecie jak teraz, więc trochę inaczej mu się przyglądałam. Ale już wtedy pamiętam — to może nie jakiś superlotny przykład, ale jednak przykład — że na ulicach miasta i w sklepach pojawiły się trampki na koturnie, obrzydlistwo najstraszliwsze. Zastanawiałam się nad różnorodnością podejścia do mody — byłam wówczas modelką — w różnych rejonach świata, nad tym, co się gdzie podoba. I wiecie co? Okazuje się, że raptem po dwóch latach te paskudy widzę na polskich ulicach.

Można czytać o Chinach, można oglądać filmy i słuchać mądrych ludzi, ale nie jesteśmy w stanie tak naprawdę zrozumieć, jakie są Chiny, nie dotykając ich. Są BARDZIEJ i MOCNIEJ, niż to, co do nas dociera. Wydaje nam się, że wiele rozumiemy, bo jesteśmy z tego „lepszego” świata, ale zupełnie tak nie jest.

Sami o sobie

Patrząc na ulice, funkcjonując w Państwie Środka — nawet tak powierzchownie, podczas wyjazdu — korzystając z transportu publicznego, płacąc w sklepie i widząc technologię wylewającą się z każdego zakamarka, człowiek nie ma wątpliwości, że Państwo Środka jest wiele lat przed nami. W górach starsza kobieta nie przyjmie od ciebie gotówki za bransoletkę, bo nie ma jak wydać reszty — zamiast tego pokaże ci kod QR. Jeden z przewodników stwierdził też, że Chińczycy co prawda pracują, a właściwie harują non stop wtedy, kiedy Europejczycy mają wolne. Dodał również, że owszem, kopiują — i to całkiem nieźle — może mają mniej innowacyjności, ale i tak nie przeszkadza im to w rozwoju.

Tak, skubnęli technologię kolei magnetycznej i już na początku lat 2000 pokonywali odległości z prędkością 431 km/h. To o ponad 110 km/h szybciej niż inne najszybsze koleje świata funkcjonujące w tamtym czasie. O ich wyjątkowości świadczy również to, że nawet jeśli nie przepadasz za muzeami, ale wejdziesz i zobaczysz, co tworzyli 5000 lat temu — tak, około 3000 lat p.n.e. — to zachwycanie się skorupkami w naszych muzeach i naszym Biskupinem wydaje się trochę śmieszne.

Konfrontacja KIEDYŚ i DZIŚ, Chiny vs reszta świata (wiem, były też inne znamienite imperia w różnych częściach świata, których skarby możemy również do dziś podziwiać) pokazuję, że Chinom trzeba się bacznie przyglądać.

Wybór kierunku

Kiedy widzę czyste, bezpieczne ulice z krajowymi autami (zdecydowana większość to rodzime elektryki), to naprawdę przestaje mnie śmieszyć takie powiedzonko/porównanie: USA rozwijają sztuczną inteligencję, Chiny dbają o gospodarkę i rozwój, a UE nakazuje przytwierdzenie korków do butelki, z których trudno się pije. No K***A MAĆ! Gdzie to zmierza? Czuję ogromne rozgoryczenie, bo zamiast przyglądać się, co robią giganci i tworzyć coś konkurencyjnego na czym można się bogacić, to blokuje się im rynek… Chyba skończę na tym wywód, za bardzo się odpaliłam.

Chiny to już nie kraj badziewia.

Chiny trzeba poznać.

Chinom trzeba się przyglądać i od nich czerpać.

PS. Żeby nie było, Chiny to nie państwo idealne, można wiele zarzucić, ale w kwestii planowania, organizacji i bycia konsekwentnym w dążeniu do celu to mistrzowie świata!

Chiny - Szpilki w plecaku - Ewa Chojnowska
Chiny - Szpilki w plecaku - Ewa Chojnowska

SPRAWDŹ INNE TEKSTY O CHINACH


Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂

Ewa - SZPILKI W PLECAKU

Author Ewa - SZPILKI W PLECAKU

More posts by Ewa - SZPILKI W PLECAKU

Leave a Reply