Pewnie właśnie dopuszczę się reklamy ale to co reprezentują linie lotnicze Sri Lanki zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Chociaż na zewnątrz temperatura była poniżej zera cieplutkim rękawem zostałam doprowadzona do samolotu. Mimo, że przed gatem tłoczyło się bardzo dużo ludzi, samo wejść przebiegało niezwykle sprawnie. Na pokładzie przywitała mnie szeroko uśmiechnięta, piękna Lankijska stewardessa, wskazująca mi alejkę prowadzącą do mojego siedzenia. Jej uroda komponowała się z bardzo oryginalnym, jak na jej funkcję strojem. Była ubrana w turkusowe jakby sari, ozdobione nadrukowanymi elementami: długa spódnica do ziemi z plisowaną falbanką wokół bioder z pawimi oczami gęściej nadrukowanymi u dołu i rzadziej u góry. Do spódnicy w tam samym kolorze była dopasowana bluzka ujawniające krągłości brzucha oraz odkrywająca plecy. Do tego wszystkiego jeszcze szeroka szarfa do ziemi zarzucona przez ramie w podobnej stylistyce (chyba tylko po to by gołe brzuszki nie rozpraszały męskiej części pasażerów 🙂 ).
Z kobiecego punktu widzenia nie zabrakło również męskiej części załogi. W wejściu na pokład stał również przystojny steward ze złożonymi dłońmi. Pełen spokoju kłaniał się każdemu pasażerowi w języku syngaleskim : Ayubowan.
Takie drobnostki a ja czułam się bezpiecznie i wyjątkowo. Cała załoga zachowała się spokojnie ale nie leniwie, z gracją i dystyngowaniem.
Przygotowując się do lotu otrzymałam menu pokładowe. MENU POKŁADOWE! W eleganckiej SZTYWNEJ OKŁADCE na KILKU kartkach PAPIERU KREDOWEGO przewiązanych srebrnym, błyszczącym sznureczkiem zapisane były propozycje lokacji i śniadania oraz karta napojów alkoholowych i bezalkoholowych. I jak tu się nie czuć wyjątkowo!
Lankijska załoga promieniowała uśmiechem i zadowoleniem, ale takim prawdziwym a nie wymuszonym przez wykonywane zadania. Rozmawiała z siedzącymi pasażerami, zadawała pytania o pochodzenie i co sprowadza na Sri Lankę – jeszcze z czymś takim się nie spotkałam! Nawet w poczekaniu na toaletę dotrzymywali towarzystwa by nie myśleć o ściskającym pęcherzu!
Nie ominę kwestii serwowanego jedzenia: wyśmienite! Poprosiłam o tilapię w soczewicy podawaną z całymi gotowanymi ziemniakami. RARYTAS!

Jeśli sama wyspa jest tak życzliwa i „smaczna”… to nie wracam.

SriLankan


Sprawdź inne teksty o SRI LANCE (KLIK)





Booking.com

Szpilki w plecaku

Author Szpilki w plecaku

More posts by Szpilki w plecaku