fbpx Skip to main content

Chociaż od lat podróżują i mam za sobą dziesiątki tras to cały czas moje pakowanie nie jest idealne. Są trzy rzeczy, które regularnie zapominam, mimo że bardzo che o nich pamiętać. I chociaż najbardziej na własne potrzeby tworzę CHECK LISTY (wiem, że i Wy licznie także z nich korzystacie), to jednak co jakiś czas wychodzi na jaw moja pierdołowatość w pakowaniu. Poniżej znajdują się trzy rzeczy, których  bardzo często zapominam w którsze jak również dalsze podróże.

1. Piżama

To mój absolutny klasyk. Nieposiadanie piżamy nie jest co prawda końcem świata, ale nie lubię sobie uszczuplać wyliczonych zestawów ubrań na wyjazd, w szczególności, że nie planuję zazwyczaj prania.

2. Okulary przeciwsłoneczne

Pewnie się zastanawiasz, jak to możliwe, że zapominam zabrać ze sobą okulary przeciwsłoneczne skoro odwiedzam gorące kraje. A no tak bardzo o tym nie chce zapomnieć, że zapominam. Stąd w mojej szufladzie znajduje się kilka par okularów przeciwsłonecznych kupionych na siłę na lotnisku, który w zasadzie nie lubię (nie lubię, bo okulary na lotnisku są bardzo drogie, zatem wybieram tańszy wariant, nie na bazarze lokalnym, gdyż absolutnie ważne w okularach przeciwsłonecznych jest szkło z filtrem chroniące oczy!).

3. Ulubiona przekąska na czarną godzinę

Niby pierdoła, ale ja lubię mieć jakiś ulubiony mały smakołyk na czarną godzinę. Uwielbiam lokalne smaki odwiedzanych krajów, lecz czasem ma się “zachciewajki” niemożliwe do zrealizowania lokalnymi sposobami. Przykład? KISIEL. Już pomijam fakt, że może być zachciewajką, ale czasem także ratunkiem jak rozstrojenie żołądka. Wśród moich przekąsek są: sezamki, wspomniany kisiel, budyń czy kilka saszetek mojej ulubionej herbaty.

Mój patent jak nie zapomnieć!

Moja metoda to… na JEBNIK 😛 O co chodzi?

Otóż zazwyczaj pakuję się w salonie, gdzie na kanapie układam ubrania do spakowania: koszule, spodnie, bielizna. Biegając po mieszkaniu co i rusz coś mi się przypomni, coś, co akurat zupełnie nie pasuje do kolekcjonowanego zestawu, a jest z  grupy “przydasiów”, a to jakaś osłonka, a to nosidełko na wodę. Z doświadczenia osobistego wiem, że jeśli w tym momencie, kiedy sobie o tym przypominam nie wyciągnę tej, rzeczy to jej w ogóle nie wezmę. Zatem natychmiast szukam jej i rzucam do innych drobiazgów na ziemię. Takich spontanicznych klamotów, użytecznych pierdoletków jest cała masa na podłodze. Jeśli położyłabym je w mniej widocznym miejscu, też by zostały w domu. Zatem na podłodze celowo tworzę jebnik, który kłuje mnie w oczy, aby o wszystkim pamiętać. Prawidłowe spakowanie to takie, kiedy wszystkie rozrzucone graty zostają spakowane. ALE UWAGA! Metoda ta działa tylko wtedy, gdy w pokoju panuje porządek, a to, co jest do spakowania tworzy generalny bajzel do sprzątnięcia.


ZOBACZ INNE CHECK LISTY


Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂