Pustynia Nagew i Mitzpe Ramon czyli Izrael dla aktywnych

Jak większość z Was zapewne wie, lekarze nie pozwolili mi kontynuować przygody w programie „Wyspa przetrwania”, mimo tego, że czułam się dobrze i chciałam dalej zostać ze swoją grupą. Niestety decyzja medyków była nieodwołalna.

Nie minął jednak tydzień od powrotu do Polski i kontrolnych badaniach, a ja już siedziałam w samolocie w drodze do… Izraela. Po ostatnich moich bombowych doświadczeniach z tego kraju (dosłownie! – możesz sprawdzić TUTAJ!) za cel tym razem obrałam naturę, mniej obleganą przez ludzi, która tak jak „Wyspa Przetrwania”, w lipcu, podczas najwyższych temperatur, daje ostro popalić: Pustynia Nagew z kraterem a właściwie poprawnie nazywając Makteszem Ramon i  bliżej Morza Martwego Rezerwatem Ein Gedi z mało popularną jego częścią oazą Wadi Arugot (TUTAJ!).

Maktesz Ramon czyli nie-krater pustyni Nagew

Po etiopskiej pustynnej Depresji Danakil i sudańskiej Pustyni Nubijskiej, Nagew w Izraelu był na szczycie listy MUST SEE tego wyjazdu.  Obszar zajmuje bagatela 40% powierzchni kraju, obfitując w różnorodne krajobrazy. Bo pustynia to nie tylko ruchome, piaskowe wydmy i diuny, ale także martwa przestrzeń pełna większych i mniejszych kamieni, łyse skaliste góry lub nawet pasma górskie, niezwykłe oazy a także unikatowe w skali świata formacje skalne zwane makteszami (stąd również z języka hebrajskiego pochodzi ich nazwa, co oznacza moździerz).

Na wszystkich mapach Izraela, które wpadły w moje ręce, Ramon na terenie Pustyni Nagew opisany był jako krater. Lecz gdy tylko zaczęłam zgłębiać temat, genealogia powstania formacji nie zgadzała mi się właściwością tego terminu. Krater powstaje w wyniku uderzenia meteorytu lub jest po prostu szczytem wulkanu. Ramon jest makteszem, których na ziemi jest raptem tylko siedem (5 na pustyni Nagew a pozostałe 2 zlokalizowane są w Egipcie na Półwyspie Synaj). Na tych terenach miała miejsce specyficzna erozja ziemi kształtująca podłużny ryt. Podobny do kanionu, ale maktesz od kanionu różni się tym, że na jego dnie nigdy nie płynęła rzeka, rzeźbiąca formację. Co ciekawe, Ramon spośród wszystkich makteszy jest największy na świecie. Rozpościera się na długość aż 40 km!

Start o świcie…

Lipiec. Obozowisko pustynne Silent Arrow pod Mitzpe Ramon, godzina 5 rano. Mimo, iż pustynia kojarzy się z nieznośną duchotą to poranek był bardzo rześki. Czym prędzej rozpoczęłam przygotowania, by jak najwcześniej, zanim słońce zacznie mocno dawać we znaki, mieć pokonaną znaczącą cześć dwunastokilometrowej trasy: zjadłam porządne śniadanie, przygotowałam prowiant i zabrałam dla siebie i towarzysza duży zapas wody. Lipiec jest jednym z najgorętszych miesięcy w Izraelu, stąd przygotowanie pod kątem bezpieczeństwa na pustynie było najważniejsze.

Bezpieczeństwo podczas wspinaczki i pobytu na pustyni

Pustynia jest szczególnie trudnym miejscem do przetrwania. Wybierając się na szlak, niezależnie od tego czy  to będzie pustynie izraelska czy jakakolwiek inna, należy zachować szczególne środki ostrożności i przestrzegać kilku podstawowych zasad:
– o ile to możliwe nie wybieraj się na trudną wędrówkę w pojedynkę
– nie wybieraj się na wędrówkę po terenie pustynnym w godzinach największego nasłonecznienia to znaczy między 11 a 15 (wyśpij się i wyrusz na szlak o świcie)
-poinformuj bliskich ośrodek,w którym nocujesz, który szlak wybierasz, ile może zająć jego pokonanie i orientacyjną godzinę powrotu,
– ZAWSZE miej ze sobą przynajmniej jedną mapę i NAUCZ się ją czytać,
– zabierz ze sobą telefon komórkowy NAŁADOWANY(!) i zapisz numery alarmowe (przynajmniej jeden!), np: do hotelu, lokalnych znajomych, kogoś, kto może na miejscu pomóc,
– zabierz ze sobą przynajmniej (!!!) 3 litry wody na osobę(ja dodatkowo zawsze mam butelkę z elektrolitami, by nie dopuścić do odwodnienia; jeśli nie masz elektrolitów, dodaj do wody sok z cytryny i rozpuść w niej sól)
– ubierz się odpowiednio: najlepiej długi rękaw i nogawka, odpowiedni kryty but i oczywiście nakrycie głowy zasłaniające kark
– pij regularnie nawet jeśli nie odczuwasz pragnienia – unikniesz wówczas możliwości odwodnienia
– poznaj objawy odwodnienia (to przede wszystkim ogólne osłabienie, poczucie wysuszonej napiętej skóry i popękane usta, bóle głowy i skurcze mięśni.

Wschód słońca na urwisku

Kiedy ruszyliśmy słońce zaczęło wynurzać się zza piaskowych i skalnych wzniesień. To jest najlepszy moment, aby przyjrzeć się zmieniającym barwom pustyni malowanych przez promienie światła. Od czerwieni i pomarańczy, kolory ognia, po złoto i powypalane żółcie. A wszystko to w olbrzymim wgłębieniu w ziemi ukazującym swój ogrom i potęgę tuż przed nami.

Czerwony szlak, który postanowiliśmy pokonać mierzył 12km (wg informacji podanej przez przewodniczkę Lee) i jego pokonanie miało zająć ok. 6 godzin w zależności od nadanego sobie tempa. Większość trasy prowadziła przez teren płaski, wśród kolorowych skał czy panoram skalistej pustynie z górami na horyzoncie.
Jedyne wypiętrzenie to wejście na górę Shen Ramon (691m) i dość strome zejście, które wymaga ostrożności ze względu na kamieniste zbocze. Nie uznałabym je za trudne, ale niezbędna jest dobra koordynacja, spostrzegawczość i oczywiście stabilne buty, które pozwolą czuć się pewne na spadzistych, gładkich jak również kamienistych ścianach.

Cały szlak jest bardzo dobrze oznaczony na kamieniach biało-czerwoną sygnaturą trasy. Nie zgubiliśmy z oka trasy, ale jeśli zdarzyło by się coś takiego, zasada mówi, że należy wrócić do poprzedniego, pewnego oznaczenia, zatrzymać się, o ile jest możliwość stanąć na kamieniu i uważnie rozejrzeć się po okolicy w poszukiwaniu kolejnego oznaczenia.

Na pokonywanej przeze mnie trasie jest tylko JEDNO drzewo. Z resztą oznaczone na praktycznie każdej mapie dotyczącej tego fragmentu krateru. Warto się tu na chwilę zatrzymać i zaznać choć odrobiny cienia. Po drodze (tuż za wzniesieniem) udało się znaleźć także niewielką jamkę, gdzie ochłodziłam się przenośnym prysznicem. Była to niesamowita ulga dla rozgrzanego ciała, wystawionego na temperaturę powyżej 40 stopni i stojące w miejscu, upalnego powietrze.

Powrót na stopa

Trasa czerwona kończy się przy trasie asfaltowej. Idąc za radą Lee, postanowiliśmy złapać przypadkowy transport. Jednak już z oddali zwróciłam uwagę, że na drodze zdecydowanie więcej aut jechało z Mitzpe Ramon na południe kraju niż odwrotnie (jeśli w ogóle były auta na drodze!). Wzbudziło to trochę mój niepokój, mimo iż przekonywano mnie na miejscu jak i wyczytywałam na blogach podróżniczych, że w Izraelu, na pustyni i w porze najwyższych temperatur  trwa to moment. Ludzie wiedzą, iż taka podwózka może niejednokrotnie uratować życie.

Próba łapania pojazdu trwała sporo dłużej niż się spodziewała. Pomimo ogromnego zapasu wody, który mieliśmy (10l), powoli się już ona kończyła. Najpierw przejechała zajęta taksówka, potem kilkuosobowy pusty minivan kierowany przez matkę transportującą gdzieś dziecko. Pojawiły się także cztery terenowe auta wojskowe, z których umundurowani pomachali dłonią życząc szczęścia. My tego szczęścia z minuty na minutę życzyliśmy sobie coraz bardziej, stojąc na rozgrzanym, parującym asfalcie.

Postanowiliśmy iść drogą w stronę miasta licząc, że zjawi się kierowca litościwy. Po kilku krokach zatrzymało się nieduże auto osobowe prowadzone przez małolatów. Nie pytając, gdzie potrzebujemy dotrzeć, zaprosili do środka i poczęstowali zimnym napojem. Dopiero po zamknięciu drzwi, czując wychłodzone powietrze zrozumiałam, jak gorąco jest na zewnątrz. Byłam pierwszy raz zlana potem, który do tej pory momentalnie parował w słońcu. Kierowca był na tyle uprzejmy, że nie tylko przywiózł nas do Mitzpe Ramon, ale pod samo ogrodzenie obozu Silent Arrow.

W obozie nie pozostaliśmy jednak długo. Brak prądu a przede wszystkim klimatyzacji w tak wyjątkowo upalny dzień sprawił, że postanowiliśmy przenieść się do Green Backpackers Hostel, ośrodka prowadzonego przez wspomnianą przewodniczkę Lee (WIĘCEJ O TYM MIEJSCU ZNAJDZIESZ TUTAJ).

Wspinaczka po skałkach

Lee zaopiekowała się nami wzorowo. Widziała nasz istny zachwyt makteszem Ramon i pożądanie przygód. To dzięki niej w kolejnych dniach między innymi pojechaliśmy do Ein Gedi, a także miałam szansę na linie zejść po skałach ściany.

Ta dodatkowa atrakcją prowadzona jest przez jej męża codziennie ok godz 14.30 w okolicach punktu turystycznego w centrum miasta. Przyjemność kosztuje 50 szekli i obejmuje dwa zejścia.

Przyznam szczerze, że początkowo trochę się bałam. Pomimo asekuracji gwarantującej bezpieczeństwo, nie miałam zaufania do siły swoich rąk. Jednak gdy tylko wyczułam mechanizm i technikę powolnego upuszczania liny, miałam jeszcze większą frajdę! Z resztą, zobaczcie sami pamiątkowy materiał

W Mitzpe Ramon zamiast planowanych dwóch nocy ostatecznie spędziłam cztery. I to na pewno nie jest ostatnia wizyta w tym mieście. Nie tylko ze względu na nawiązaną nową znajomość z Lee i jej mężem, ale także pragnieniem poznania innych szlaków fantastycznego makteszu Ramon i oaz znajdujących się w niedalekiej odległości od ów miejscowości.


Informacje praktyczne, jak poruszać się po Izraelu i dotrzeć do Mitzpe Ramon, gdzie zaczynałam swój spacer po makteszu Ramon znajdziesz TUTAJ!


Jeśli Ci się podoba tekst, zostaw komentarz, lajka albo udostępnij! Będzie mi bardzo miło z tego powodu

Zapisz się do mojego newslettera! Skoro tutaj jesteś, to coś musiało Ciebie zainteresować, bądźmy w kontakcie! Możesz to zrobić używając poniższego formularza. Będę Ciebie informować o nowych postach, konkursach oraz spotkaniach!

Facebook Comments
ovh