Przygotowanie do opalania

Co prawda sezon wakacyjny już dobiegł końca, ale są i tacy, którzy swoje egzotyczne wojaże odkładają na te miesiące, które w Polsce są szare, zimne i smutne. Jak należy się przygotować, by upragnioną opalenizną cieszyć się jak najdłużej?

Przede wszystkim PEELING! To podstawa równomiernej i trwałej opalenizny.

CIAŁO

Osobiście preferuję tzw. scrub, gruboziarnista masa pilingująca Avon Planet Spa Perfectly Purifying With Dead Sea Minerals Body Scrub. Nie ma wyraźnego zapachu ani nie jest tłusty, natomiast zawiera dobroczynne sole mineralne z Morza Martwego. Ponieważ grudek jest bardzo dużo, wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby rozprowadzić kosmetyk po całym ciele. Przy okazji dostarczam sobie przyjemności w postaci masażu. (Scrub polecam również przed depilacją, gdyż podnosi wrośnięte włoski).
Po zabiegu doskonałe jest odżywcze masło do ciała z tej samej linii, Planet Spa Dead Sea Minerals Nourishing Body Butter, które przygotuje skórę na działanie promieni słonecznych.

A co na TWARZ?

Akurat w tym przypadku ziarniste kosmetyki nie są moimi ulubionymi. Najlepszym rozwiązaniem jest zatem peeling enzymatyczny w postaci kremu lub żelu, który samodzielnie rozpuszcza martwy naskórek. Ostatnio kupiłam Ziaja ulga dla skóry wrażliwej peeling enzymatyczny. Nakłada się go na oczyszczoną skórę omijając okolice oczu i pozostawia na kilka minut. Masując okrężnymi ruchami zmywam kosmetyk. Na sam koniec nakładam krem nawilżający, Tołpa botanic czarna róża (musze powiedzieć, że ich kremów używałam wiele i co kolejny to lepszy, polecę każdy w ciemno!!!!).

Cały zabieg warto powtarzać co 3-4 dni podczas wyjazdu dla zachowania długotrwałej, jednolitej opalenizny.

OPALANIE

Filtry słoneczne są obowiązkowe! Nie ma, że się nie chce! Albo potrzebujesz się szybko opalić. Chyba, że uwielbiasz kolor raka lub wędzonej kiełbasy w białe plamy. Kremy z filtrem, np. NIVEA, są niezbędne, aby zachować zdrową skórę, uniknąć przedwcześnie zmarszczek oraz cieszyć się ładną opalenizną jak najdłużej. Zatem raz jeszcze, stosuj filtry UV, im większy faktor tym lepiej.
Ale jeśli uwędziłam się na skwarę, piecze mnie wszystko i lada chwila skóra będzie schodziła płatami? Zabieram ze sobą Panthenol. Pianka, którą najlepiej trzymać w lodówce. Po zimnej kąpieli, kładę się plackiem na łóżku, spryskuję oparzenia i czekam aż się wchłonie. Nadmiaru nie wycieram tylko wmasowuje w miejsca najbardziej zaczerwienione i bolące.
Naturalnym sposobem zaleczania oparzeń jest również żel znajdujący się w liściach aloesu, np. Aloesowy żel FarmVix. W wielu ciepłych krajach jest dostępny w przyhotelowych ogrodach. Warto jednak zabrać wyciąg za aloesu dostępny w sklepach medycznych i zielarskich. Można, ale nie trzeba, trzymać kosmetyk w lodówce, zatem przy nakładaniu odczuwa się przyjemne chłodzenie. Zaletą jest fakt, że nie pozostawia śladów na ubraniach. W aptekach to nabycia również z dodatkiem panthenolu.

To do opalania blada twarzy!

Jeśli Ci się podoba, zostaw komentarz, lajka albo udostępnij! Będzie mi bardzo miło z tego powodu

Zapisz się do mojego newslettera! Skoro tutaj jesteś, to coś musiało Ciebie zainteresować, bądźmy w kontakcie! Możesz to zrobić używając poniższego formularza. Będę Ciebie informować o nowych postach, konkursach oraz spotkaniach!

A Wy macie jakieś swoje sposoby? Podziel się nimi?



Booking.com


image image image image image Tołpa dzika róża



Booking.com

ovh