Najlepsi hodowcy wielbłądów pochodzą z Kassala

Kassala. Zapewne nie zbyt częsty punkt programu ani wycieczek turystycznych ani dobrowolnych decyzji podróżniczych. Zlokalizowane 40 km od granicy z Etiopią i 25 km od Erytrei stanowi doskonały punkt transferowy pomiędzy Sudanem a wspomnianymi przeze mnie krajami. Ale tak naprawdę Kassala ma bardzo wiele do zaoferowania

Beja i Rasheida

Już na samym dojeździe do miasta różnorodną zabudowę, która do tej pory nie pojawiała się na trasie: błotne, wieloboczne domy i mobilne beduińskie namioty, podobne do tych, które widziałam u Afarów podczas podróży przez etiopski Danakil.

W tym rejonie zamieszkuje waleczne plemię Beja, które przez wieki dawało we znaki władzom nie chcąc się podporządkować a także Rashaida – lub, który 500 lat temu, razem  ze swym dobytkiem w postaci licznych stad wielbłądów przybyli z Arabii Saudyjskiej. Obecnie można ich znaleźć nie tylko w regionie Kassala ale i w sąsiednich prowincjach.

Jednych i drugich bardzo łatwo od siebie odróżnić. Mężczyźni Beja noszą białe suknie (dżalabia) wraz z ciemną, długą do bioder kamizelką (sidedi). Dodatkowo mają  bujną czuprynę dookoła głowy, którą misternie rozczesują utwierdzonym we włosach grzebykiem. Panie natomiast uwielbiają tęczowe, kolorowe ubrania oraz złote kolczyki powpinane licznie nie tylko w uszy ale także i w nos.Beja ma bardzo ciemną karnację, ale nie posiadają murzyńskich rysów twarzy. Jeśli chodzi o Rashaida mężczyźni również noszą białe turbany na głowie. Mają dużo jaśniejszą skórę, ale opaloną  od afrykańskiego słońca. Kobiety najczęściej noszą długie, czarne sukienki zakrywające twarz.

Miasto tętniące życiem

Jako że Kassala jest miasteczkiem przygranicznym, życie tutaj płynie pełną parą: ruchliwe bazary z równo ułożonymi w piramidki owoce i warzyw, narzędzi z metalu z recyclingu, kawiarenki, rzemieślnicy, meblarze, dosłownie wszyscy! Jednak to, co naprawdę ściąga rzesze ludzi to to wielbłądy. Uważa się bowiem, że Rashaida są najlepszymi na świecie hodowcami tych zwierząt. Mężczyźni Rashaida wyspecjalizowali się w szkoleniu wielbłądów na wyścigi, tak popularne m. in. w Arabii Saudyjskiej. Ci wydawałoby się skromni beduini są uważani na najbogatszą ludność Sudanu. Podobno najlepsze sztuki wielbłądów wyścigowych  kosztują niejednokrotnie grubo ponad 100.000 USD!

Targ wielbłądów w Kassala

Udało mi się odwiedzić wielbłądzi targ. To wielki plac, na którym prezentowano dziesiątki zwierząt. Biała, zachodnia skora nie jest w tym miejscu codziennością, stąd obecność Europejczyków wzbudziła ogromne zainteresowanie. Wokół przyjezdnych zebrali się mężczyźni Rashaida i sami zaczęli opowiadać o swojej codzienności i wielkiej wędrówce sprzed 500 lat. Ochoczo dopominali się z zdjęcia a także prezentowali najlepsze ze swych okazów.

Licytacja

W między czasie kilka metrów od nas rozpoczęła się licytacja. z Toyoty pickup wyciągnięto przykucniętego na kolanach wielbłąda. Właściciel zaprezentował zwierzę zainteresowanym, wyciągnął z kieszeni banknot i machając nim w powietrzu dał sygnał zgromadzonym, że licytacja się rozpoczyna. Wokół niego zbierała się coraz większa grupa pokazując pełne pliki pieniędzy w garściach. Nie przekrzykiwali się jak w amerykańskich filmach, ale tworzyli ciekawe zamieszanie  wokół targu podnosząc napięcie. Ostatecznie zwierzę zostało kupione za więcej niż spodziewał się sprzedawca, co łatwo można było wyczytać z twarzy i serdecznie wymienianych uśmiechów i uścisków w stosunku do nabywcy.

Okazuje się, że podobne takie targi odbywają się codzienne, natomiast raz w miesiącu organizowane są wyścigi na pobliskim wybiegu

Wyścigi wielbłądów

Rashaida największe pieniądze zarabiają na sprzedaży wielbłądów wyścigowych. Jak tylko zwierzę osiągnie przynajmniej 1,5 roku mężczyźni a także młodzi chłopcy rozpoczynają przygotowania.Nieopodal głównego wielbłądziego targowiska znajduje się ogromna przestrzeń, na której odbywają się treningi. Podobno plac domyślnie jest podzielony na  segmenty dedykowane treserom z różnych regionów kraju.  Jest również jeden szczególny wybieg o długości 4 km odgrodzony i przygotowany na życzenie gości z Arabii  Saudyjskiej.

Na czym polega przygotowanie do zawodów? Przede wszystkim należy nauczyć zwierzę dużego wysiłku na długim dystansie. Kiedyś na grzbietach na zawodach sadzano dzieci, które intensywnie uderzając bacikiem zwierzę ponaglały do galopu. Ze względu na wskazania międzynarodowych organizacji chroniących praw dziecka zaniechano tę praktykę. Uznano to bowiem za pracę. W związku z tym dzieci zastąpiły lekkie robociki sterowane pilotem wielkości pilota przy kluczykach samochodowych, którego obrotowa ręka zastępowała pracę dziecka.

Fart chciał, że miałam okazję przyjrzeć się takiemu treningowi na własne. Na horyzoncie, na trasie w kierunku wybiegu zauważyliśmy chłopca na wielbłądzie w towarzystwie kilku mniejszych sztuk z ów robocikami na karach. Wsiedliśmy szybko do auta, aby dorównać ich tempu. Jaka była prędkość młodego lidera peletonu? Aż 60 km/h! Przez całą długość biegu urządzenie okładało bacikiem bok biegnącego zwierzęcia. Tak samo to wygląda na prawdziwych zawodach. Właściciel uczestniczącego w konkursie wielbłąda, jedzie z nim równolegle w aucie, przyciskając guzik pilota sterującego robocikiem.

Muszę przyznać, że chociaż tylko na chwilę byłam widzem tego sportowego spektaklu to i tak czułam napięcie i lekkie podniecenie.

Razem z nami równolegle jechały inne białe Toyoty, w których to siedzieli inni młodzi chłopcy, fani wyścigów. Jakie było ich szaleństwo i radość na mecie, kiedy tulili się do zwycięskiego zwierzaka.

W Sudanie przy wielu okazjach odbywają się wyścigi wielbłądów. Jednym z nich jest święto uzyskania niepodległości, którego głównym organizatorem jest sam prezydent. Zaprasza znamienitych zagranicznych gości i posiadaczy najlepszych wielbłądów w kraju. Główną nagrodą za zwycięstwo jest najnowszy model samochodu a także szansa sprzedania swojego zwierzęcia za olbrzymie pieniądze.

Wielbłąd jest największym bogactwem

Wielbłądy dla Rashaida są ich całym życiem, pasją a przy okazji niezwykłym majątkiem. Karmią je daktylami i pastą sezamową oraz nie przemęczają pracą. Traktują je z najwyższym szacunkiem. Ci Beduini mieszkający w prostych namiotach, w domowym sejfie w postaci drewnianej skrzyneczki zamykają na kłódkę pliki pieniędzy, aby rozwijać i pielęgnować swoje od wieków ukochane zwierzęta.

Możesz ze mną pojechać w tę podróż wraz z Adventure Club!


Jeśli Ci się podoba tekst, zostaw komentarz, lajka albo udostępnij! Będzie mi bardzo miło z tego powodu

Zapisz się do mojego newslettera! Skoro tutaj jesteś, to coś musiało Ciebie zainteresować, bądźmy w kontakcie! Możesz to zrobić używając poniższego formularza. Będę Ciebie informować o nowych postach, konkursach oraz spotkaniach!

Facebook Comments
ovh